Warszawskie Targi Książki 2018

Warszawskie Targi Książki 2018

Warszawskie Targi Książki już za mną. W tym roku udało mi się być od piątku do niedzieli. Miałam bardzo ambitny plan otóż założyłam sobie, że tym razem wezmę książki z domu, a zakupię tylko te niezbędne. Mogę stwierdzić, że udało mi się zrealizować moje postanowienie połowicznie :-) Kupiłam rzeczywiście mniej niż zazwyczaj :-) 


Targi odbywają się na Stadionie Narodowym, na którym istnieje możliwość odpoczynku na trybunach i złapania oddechu przed kolejną gonitwą. Lubię ten klimat. Wydawcy mają dużo miejsca na stworzenie stosik. W tym roku rzeczywiście można było podziwiać niektóre z nich. Niezwykle pomysłowe stoisko zaproponowało Wydawnictwo Pascal z samochodem Volkswagen Transporter Camper. 

W tej targowej bieganinie spotkałam wiele osób, zarówno tych znajomych od dawna jak i tych znanych tylko  z mediów społecznościowych. Były to miłe rozmowy, pogawędki lub tylko szybka wymiana uścisków w biegu. 

W tym roku każdego dnia zabierałam ze sobą nowe osoby, które odwiedziły targi po raz pierwszy i jak wszystkie twierdzą, nie ostatni, co mnie bardzo cieszy. 

Dziękuję wszystkim za spotkanie i zapraszam na fotorelację :-) 

Piątek 




Sobota





Niedziela 












Za rok też chcę tam być!
Piotr Tymiński - Przybysz

Piotr Tymiński - Przybysz

Chętnie sięgam po książki, w których poruszana jest tematyka II wojny światowej.  Szczególnie po takie, które opisują prawdziwe historie ludzi, którzy zmierzyli się z tym koszmarem. Właśnie tak jest w przypadku "Przybysza" Piotra Tymińskiego. Autor przedstawił losy Bronisława Przybysza, który jako dwunastoletni chłopiec został pojmany przez Niemców, zdołał uciec z transportu i ukrywając się próbował odnaleźć drogę powrotną do domu. 



Książka wydaje się taka niepozorna. "Grzeczna", ale i zarazem smutna okładka oraz niewiele ponad sto stron tekstu. Niech to Was nie zmyli! Wzruszenie, strach, obawa, ból, to uczucia, które towarzyszyły mi podczas lektury. Opowieść ta uświadomiła mi, jak warto cieszyć się tym co mam i za to dziękować. 

Bronek jak każde dziecko spędza czas na zabawach z kolegami. Mieszka w Markach pod Warszawą z dwoma braćmi i chorowitą siostrą. Ojciec zajmuje się rolą, a mama domem i dziećmi, czasami pracując dorywczo. Wrzesień 1939 roku powitał ich bombardowaniem i strachem o życie. Dziecko jakim jest Bronek widzi wisielców na placyku, powieszonych "dla przykładu", łapanki, czuje lęk, strach i nie do końca rozumie co się dzieje. 

Pod koniec wojny chłopiec wpada w ręce Niemców, którzy wysyłają go transportem na roboty. W wagonie bydlęcym, gdzie ludzie tracą swoje człowieczeństwo poznaje Jurka. Udaje im się zbiec. Od tego czasu wędrują, ukrywają się i pragną wrócić do domu. Powrót ten jest długi - ponad trzy miesiące, gdzie nieustannie towarzyszy im głód, zmęczenie, brud, strach. Przy życiu trzyma ich tęsknota za rodziną, mamą, wspomnienia z domu i ogromna odwaga. 
Historia opowiedziana przez dziecko naprawdę wzrusza. Ja od razu widzę przed oczami swoją córkę i siebie w tym wieku. Łzy cisną mi się do oczu. 

Ta książka jest godna polecenia i przeczytania. Emanuje autentycznością i ogromem emocji. Napisana jest prostym językiem i odnosi się wrażenie, że Bronek siedzi obok i opowiada. Musicie przeczytać!




Za przeczytanie książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res. 



"Przybysz", Piotr Tymiński, Wydawnictwo Novae Res, 2018 r., egzemplarz recenzencki;
Anna Płowiec - W cieniu magnolii

Anna Płowiec - W cieniu magnolii

Już wspominałam, że chętnie sięgam po debiuty jak również lubię, gdy akcja książki toczy się w teraźniejszości i przeszłości. Dokładnie tak jak w powieści Anny Płowiec "W cieniu magnolii". Książka kusi śliczną okładką i szczerze przyznaję, że przeczytałam ją w jedno niedzielne popołudnie. Czym mnie tak ujęła? 



Bibliotekarka Alicja wiedzie spokojne życie samotnie, udziela korepetycji z hiszpańskiego i czeka na przyjazdy córki studiującej we Wrocławiu. Spotyka się z przyjaciółką Danką i myśli, że już nic ciekawego ją w życiu nie spotka. Pewnego dnia do jej drzwi puka Janek i ...przeszłość.  

Od tego momentu akcja przenosi się do czasów gdy Alicja i Danka studiowały bibliotekoznawstwo oraz prowadziły studencki tryb życia. Wtedy to Ala poznała Leszka, który zupełnie zawrócił jej w głowie, choć wszyscy dookoła ostrzegali ja przed nim. Czemu? Ponieważ był bardzo nerwowy, zazdrosny i żerował na pieniądzach Ali. No dobrze miał jedną zaletę. Był  świetny w łóżku. Jednak czy to wystarczy, aby stworzyć rodzinę? Ala myślała, że tak. Do momentu, w którym poznała Janka. Wtedy świat obrócił się o 180 stopni pokazując czym naprawdę może być prawdziwa miłość. Niestety los nie pozwolił im być razem. Czy teraz, po tylu latach odnajdą się? Czy dawna miłość ma szansę na nowo się odrodzić? 



Tematyka niby banalna i już nie raz opisywana. Tymczasem autorka stworzyła historię, którą czyta się przyjemnie i bez cienia znudzenia. Zalety to: lekkie pióro, dobrze wykreowane postacie, oddany klimat lat 90 - tych oraz poruszana tematyka. W tej powieści obyczajowej bowiem, przeczytamy o manipulacji, zazdrości, omotaniu, nawet przemocy, ale także sile miłości i przyjaźni. Cały wachlarz uczuć i emocji. 

Debiut bardzo obiecujący! Czekam na kolejne książki Anny Płowiec. 




Za przeczytanie książki dziękuję Wydawnictwu Znak. 



"W cieniu magnolii", Anna Płowiec, Wydawnictwo Znak, 2018 r., egzemplarz recenzencki;
Zbigniew Górniak - Serce nr 62

Zbigniew Górniak - Serce nr 62

"Jest wina, musi być kara" głosi opis pod tytułem książki Zbigniewa Górniaka "Serce nr 62". Prawda oczywista, ale nie dająca możliwości poprawy swych czynów. Czy rzeczywiście za wszystkie winy musimy ponieść karę? Co takiego uczynił bohater - bohaterowie tej książki? O tym i o wielu innych aspektach "Serca nr 62" w mojej recenzji. 


Milioner Witold Niemcewicz, który wzbogacił się na legalnych i mniej legalnych biznesach, pomimo swojego bogactwa jest bezradny wobec choroby serca, która go powoli zabija. Pomóc mu może tylko nowe serce. Zdaje sobie sprawę, że z jego pozycją i statusem, mógłby szybko otrzymać organ poza kolejnością, ale jest to niezgodne z jego przekonaniami, bo wtedy ktoś inny czekał by dłużej. Bardzo szlachetnie zresztą. Znajduje inny sposób. Czy też szlachetny? 
Chirurg to postać, o której wiemy w zasadzie tylko tyle, że handluje narządami i dzięki temu żyje bardzo luksusowo.  Depcze mu po piętach organizacja "Legal Heart" zwalczająca takie procedery. 
Agnieszka Wyrwał jest zagorzałą aktywistką, która stara się powstrzymywać nielegalny handel narządami. W swoich działaniach podejmuje ryzyko i jest bardzo radykalna. 
Tych troje  próbuje poprowadzić sprawy tak, aby zrealizować swoje cele. Dość istotne jest to, że Agnieszka i Witold są blisko spokrewnieni i zostaną postawieni przed najważniejszym pytaniem. Co okaże się ważniejsze - zasady czy rodzina? 


Autor  w swojej książce poruszył bardzo ważny temat przeszczepu narządów, ale także relacji rodzinnych. Skłania czytelnika do refleksji nad tym czy faktycznie to w jaki sposób zostaliśmy wychowani ma wpływ na nasze dorosłe życie? Czy ważniejsza jest wyznawana idea czy mimo wszystko rodzina? I to co najistotniejsze - czy za każdą winę powinniśmy ponieść karę? 

Cała historia została przedstawiona z punktu widzenia zarówno Agnieszki jak i Witolda. Jest także dużo odniesień do przeszłości, co pozwala poznać ich późniejsze działania.
Książka dobrze napisana, czyta się ją przyjemnie szkoda, że tak szybko. 

Jeśli chcesz przeczytać historię pełną emocji, trudnych decyzji i walki o życie, jest to książka idealna dla Ciebie :-)




Za przeczytanie książki dziękuję Autorowi. 



"Serce nr 62", Zbigniew Górniak, Wydawnictwo Ronin, 2018 r., egzemplarz recenzencki;
Małgorzata Musierowicz - Ciotka Zgryzotka

Małgorzata Musierowicz - Ciotka Zgryzotka

Małgorzata Musierowicz to autorka znakomitej serii książek o rodzinie Borejków. Książki te towarzyszą mi od długiego już czasu, dzięki nim polubiłam czytanie i pomimo swojego wieku :-) nadal z wielką przyjemnością je czytam. Właśnie ukazał się 22 tom - "Ciotka Zgryzotka". 



Pulpecja wraz z mężem i córkami oraz od niedawna rodzicami mieszka na wsi. Niedaleko Ida zakupiła podniszczony dom - Ruinkę, który zawzięcie remontuje. Gabrysia wyjechała do Róży, bowiem nieciekawie dzieje się w jej małżeństwie. Ignaś za chwilę zostanie ojcem, a Józek mężem Dorotki. Córki Idy i Pulpecji - Ania i Łusia właśnie dostały się na studia. To w bardzo dużym skrócie. W tej części autorka chciała skupić się na Norze, najmłodszej córce Patrycji, która za moment rozpocznie naukę w liceum. Ma wiele zgryzot w tym tą najważniejszą - imię i nazwisko! 

"(..)Nora Górska! Czy ich zaćmiło czy co? Równie dobrze mogli byli ją nazwać Grotą Górską. Albo Jaskinią. Albo wręcz Górską Pieczarą." 

Nora to typowa nastolatka, nie mogąca porozumieć się z rodzicami.  W dość szczególnych okolicznościach poznaje Augusta Piechotę i jego kolegę Gaudentego Czekałę. To właśnie wokół tych postaci toczy się główna akcja "Ciotki Zgryzotki". 



Dzisiejszy świat się zmienia i wygląda zupełnie inaczej, aniżeli wtedy gdy Małgorzata Musierowicz napisała pierwszą część Jeżycjady. Jest to całkiem zrozumiałe. Czytając ostatnie tomy możemy poczuć, że nie jest to już to samo co kiedyś. Kiedyś i ja byłam młodsza, inaczej patrzyłam na świat i co innego było dla mnie ważne. Oczywiście dostrzegam nieścisłości czy inny styl Jeżycjady, ale nadal sięgam i zapewne będę po nie sięgała. Traktuję te książki jak dobrych przyjaciół, a ich czytanie jak powrót do przeszłości. 

Każdy z nas ma wybór i czyta to co chce i lubi. Zdecydujcie zatem czy "Ciotka Zgryzotka" to książka dla Was :-)








"Ciotka Zgryzotka", Małgorzata Musierowicz, Akapit Press, 2018 r., zakup własny;



Natasza Socha - Kogut domowy

Natasza Socha - Kogut domowy

Natasza Socha już nie jeden raz udowodniła w swoich książkach, że jest świetnym i mającym duże poczucie humoru obserwatorem rzeczywistości. W "Kogucie domowym" poznajemy pewną rodzinkę, w której role rodziców uległy zamianie. Co z tego wyniknie?


Berenika Leńska pracuje w agenci reklamowej i świetnie łączy rolę żony, matki oraz pracownika. Jej mąż - Jakub pracuje w banku, ale niestety przez redukcję etatów, traci tę posadę. Sytuacja mało komfortowa, szczególnie przy trójce dzieci - Matyldzie, Marcie i Mai - oraz kredycie na dom. Rozwiązanie okazuje się bardzo proste, bowiem Berenika przejmuje stery na niwie zawodowej, a obowiązki domowe powierza mężowi. Robi to jednak z wielkim niepokojem, bo czyż mężczyzna jest stworzony do tego, aby być kogutem domowym?  

No cóż, sam Jakub, choć tego nie przyznaje, obawia się tego czy podoła, ale stawia czoło nowemu wyzwaniu. To co go jeszcze niepokoi to także odbiór społeczny. Nie przyznaje się swojej matce, a i rodzice żony też nic nie wiedzą o nowej sytuacji domowej rodziny Leńskich. Bo przecież we współczesnym świecie nie przystoi mężczyźnie zajmować się domem na pełen etat! To podważa jego męskości, stawia w sytuacji słabego, tego który nie potrafi zapracować na rodzinę. Te wszystkie stereotypy dręczą Jakuba jak również wiele domowych problemów np. dlaczego rajstopy muszą być pod kolor? 


Oprócz Leńskich poznajemy Marka i jego syna, Mariannę sprzedającą naleśniki czy Makarego zbyt bliskiego kolegę z pracy Bereniki. Wszyscy bohaterowie są wyraziści, na czele z babciami Zofią i Gabrielą, a i dziadkowi Marianowi nie można niczego zarzucić, wszakże dzierga na szydełku stringi! Mamy wątek oczywiście rodzinny, ale także śledczy i miłosny. Wszystko okraszone poczuciem humoru i ciętą ripostą, tak, że czytelnik wybucha niekontrolowanym śmiechem. Jak to mówi moja dobra koleżanka - chichrałam się jak norka :-) 

Podsumowując, Natasza Socha w lekkiej rodzinnej opowieści rozprawiła się ze stereotypami i zgniotła je na miazgę. Udowodniła, że tak naprawdę szczęście rodziny zależy od miłości, bliskości i bezpieczeństwa, a nie od tego kto na nią zarabia. 


Teraz osobista dygresja. Mój tato był dla mnie zarówno mamą i tatą i świetnie w obu rolach się sprawdził. Prał, gotował, przytulał, przychodził do szkoły na Dzień Mamy i robił najlepszą mannę na świecie. Mój mąż pracuje zawodowo, ale od samego początku zajmuje się córką na równi ze mną i robi lepszą pomidorową niż ja :-) 

"Kogut domowy" to lektura dla każdego, którą gorąco polecam! 





Za przeczytanie książki dziękuję Autorce i Wydawnictwu Pascal. 



"Kogut domowy", Natasza Socha, Wydawnictwo Pascal, 2018 r., egzemplarz recenzencki;


Anna Stryjewska - Pocałunek morza

Anna Stryjewska - Pocałunek morza

"Pocałunek morza" - debiutancka powieść Anny Stryjewskiej ma smutną i trochę nijaką okładkę. Opis zaś sprawił, że postanowiłam ją przeczytać. Jeśli jesteście ciekawi co o niej sądzę, zapraszam na recenzję. 


Patrycja, główna bohaterka już od dzieciństwa wie co to ból i strata najważniejszej osoby w życiu - mamy. Los jej nie oszczędza,  bowiem ojciec postanawia powtórnie się ożenić i zostawia córkę u swojej matki. Babka nie jest oparciem dla Patrycji, daje jej odczuć, że nie jest miłym gościem w jej domu. Ciężka praca w gospodarstwie, szkolne problemy i samotność to codzienność dziewczyny. Światełkiem jest bliska koleżanka Ewa i uczucie do Przemka. 

Gdy umiera ojciec i wyjawia skrywaną tajemnicę dotyczącą rodziny, Patrycja nie wie co ma robić dalej. Postanawia wyjechać. Chce zobaczyć morze... Od tego momentu życie Patrycji nabiera barw, spotyka właściwe osoby na swojej drodze i powoli układa sobie życie. 

Ta powieść wzbudziła we mnie rożne emocje. Jest jak taka współczesna opowieść o Kopciuszku, ale bardziej rozbudowana i niestety niespójna. Najpierw zbyt trudno, potem zbyt łatwo. Wszystko to co zostało opisane jest raczej mało prawdopodobne. Wiadomo - fikcja literacka, ale czytelnik chce mieć poczucie, że taka historia mogła się wydarzyć. Chce poczuć realizm. Przynajmniej ja tak chcę.

Poza tym jeden wątek uważam za kompletnie niepotrzebny i wywołujący mój sprzeciw. Chodzi mi o zachowanie Zbyszka względem Patrycji. Nigdy nie można przejść do porządku nad molestowaniem seksualnym!! Nie wiem co autorka chciała tym osiągnąć. 


Całość trudno mi jednoznacznie ocenić. Niewątpliwie historia Patrycji wywołuje emocje (i to skrajne), daje także poczucie, że starając się możemy wiele osiągnąć. Bardzo dużo zależy od nas samych. 
Z tym Was zostawiam, sami zdecydujcie czy warto przeczytać. Jak już wspomniałam książka jest debiutem, co pozwala na pewne błędy i niedociągnięcia, więc po kolejną książkę autorki także sięgnę. 


Za przeczytanie książki dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina. 



"Pocałunek morza", Anna Stryjewska, Wydawnictwo Szara Godzina, 2018 r., egzemplarz recenzencki;




Ewa Bauer - Słoneczne jutro

Ewa Bauer - Słoneczne jutro

"Słoneczne jutro" to najbardziej optymistyczny tytuł spośród trylogii Kolory Uczuć Ewy Bauer nasuwający pytanie, czy rzeczywiście dla Anny i jej synów zaświeci wreszcie słońce?


Anna zostawia przeszłość i wyjeżdża wraz z synami do Barcelony.  Stara się uporządkować swoje życie dla siebie, ale i dla chłopców. Chce stworzyć im ciepły dom. Nie jest jej jednak łatwo. Bez pracy, w małym mieszkanku, w obcym kraju ciężko poradzić sobie młodej matce. Chłopcy także mają problemy z aklimatyzacją w nowym środowisku. Los nadal próbuje zakłócać powrót do równowagi, do Anny dociera wezwanie do sądu w Krakowie, które wiąże się ze sprawą Michała. Wspomnienia, obawy i strach znów powracają. Na domiar złego jeden z synów uskarża się na złe samopoczucie i istnieje obawa ciężkiej choroby. Anna jest zdruzgotana. Nie wie czy udźwignie ten ciężar samodzielnie. 

Kolejny raz Anna przeżywa zmartwienia i smutki, ale jest nadzieja na to, że wszystko się odmieni i wkrótce zaświeci słońce. W tej części akcja toczy się zdecydowanie wolniej niż w poprzednich. Obserwujemy matkę, która zmaga się z samotnym macierzyństwem, chce być szczęśliwa, ale trochę boi się otworzyć na to szczęście, po tym co ją do tej pory spotkało.

Ewa Bauer w tej części ukazała nam także piękno Barcelony i jej okolic, które sama chętnie odwiedza. W dwóch poprzednich częściach akcja rozgrywała się głównie w Krakowie, ale tego miasta w książkach było mało. Teraz możemy zdecydowanie poczuć klimat Hiszpanii, co przemawia na korzyść powieści.  

"Słoneczne jutro" to nostalgiczna opowieść, dająca nadzieję, podnosząca na duchu i ukazująca, jak ważne w życiu są przyjaźń, miłość i bezpieczeństwo. 




Za przeczytanie książki dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina. 

"Słoneczne jutro", Ewa Bauer, Wydawnictwo Szara Godzina, 2018 r., egzemplarz recenzencki;

7 Międzynarodowe Targi Książki w Białymstoku

7 Międzynarodowe Targi Książki w Białymstoku

Na targi do Białegostoku wybrałam się po raz drugi. Ten pierwszy pobyt wspominam z sentymentem, bowiem impreza ta odbyła się w budynku Opery i Filharmonii Białostockiej, co nadaje jej wyjątkowego klimatu. 


Najpierw swoje kroki skierowałam na spotkanie z Zygmuntem Miłoszewskim. Już miałam kiedyś okazję go poznać i z miłą chęcią wysłuchałam, dlaczego nie napisze już kryminału, i co wspólnego mają jego rodzice z najnowszą powieścią "Jak zawsze". Autor bardzo zabawnie i z dużą dozą humoru oraz dystansu do siebie, a także rzeczywistości odpowiadał na pytania Doroty Sokołowskiej oraz zgromadzonej publiczności. 



  Wraz z córką uwielbiam ilustracje Macieja Szymanowicza i z wielką radością udałyśmy się na stoisko Wydawnictwa Literatura po autograf. "Pchła Szachrajka" Jana Brzechwy nabrała jeszcze większej wartości :-) 



Martin Widmark to szwedzki autor książek dla dzieci, który na stoisku Wydawnictwa Zakamarki podpisywał swoje dzieła. Natomiast Barbara Kosmowska to jedna z moich ulubionych autorek, pisze bowiem świetne książki dla dorosłych jak i dla dzieci. Odbyłyśmy bardzo miłą rozmowę i okazało się, że wiele nas łączy. Moja biblioteczka wzbogaciła się o kolejną książkę autorki z autografem. 





Lubię reportaże i książki podróżnicze. Tym razem miałam okazję poznać Michała Cessanisa, który zdradził ponad sto patentów na podróże w swojej książce "Cessanis na walizkach. Opowieści z pięciu stron świata". 

  Skorzystałam z okazji i zakupiłam całą serię z Jakubem Mortką autorstwa Wojciecha Chmielarza, którego odwiedziłam na stoisku Wydawnictwa Marginesy.  



Pani Anna Ficner - Ogonowska to niezwykle elegancka kobieta. Podpisywała swoją ostatnią książkę "Okruch", która miała kilka dni temu swoją premierę. 



Na koniec dnia uczestniczyłam w spotkaniu z Vincentem V. Severskim, które poprowadził Marcin Tomkiel. Pan Severski  w niezwykle wciągający i zabawny sposób opowiadał o swojej pracy jako funkcjonariusza wywiadu, a także o pracy pisarza. Gdy jedna z uczestniczek spotkania zapytała kim byli jego rodzice, autor z nostalgią i wzruszeniem opowiadał o swoich korzeniach. 





W drugi dzień targów udałam się po autograf do Anny Kamińskiej i Ignacego Karpowicza. 





Te dwa dni upłynęły mi bardzo szybko, a wyjazd uważam za udany. A już niebawem ... targi w Warszawie :-)

Astrid Lindgren - Dzieci z wyspy Saltkråkan

Astrid Lindgren - Dzieci z wyspy Saltkråkan

Astrid Lindgren nie trzeba nikomu przedstawiać. To autorka pisząca dla najmłodszych, a jej "Dzieci z Bullerbyn" to klasyka gatunku. Jedną z marcowych premier Wydawnictwa Nasza Księgarnia jest książka - "Dzieci z Saltkråkan". Zapraszam na moją opinię. 

Pięcioosobowa rodzinka Melkerson wyrusza na wakacje na wyspę Saltkråkan, aby zamieszkać w Zagrodzie Stolarza. Głowa rodziny - tata Melker jest dość roztargnionym człowiekiem, wzbudzającym trochę współczucie, ale i sympatię. Ma czwórkę dzieci - córkę Maliin, która zastępuje w rodzinie mamę oraz trzech synów: Johana, Niklasa i najmłodszego Pellema. Już na pierwszy rzut oka ta rodzinka nie jest całkiem zwyczajna. Zwyczajny również nie będzie ich wakacyjny czas spędzony na wyspie.

Melkersonowie od razu wzbudzają w mieszkańcach Saltkråkan zainteresowanie i przychylność, a dzieci znajdują kompanów do zabawy. Właśnie to w książkach Lindgren urzeka, ta łatwość w nawiązywaniu kontaktów, bezpośredniość  i przemycanie ważnych treści poprzez przygody bohaterów. Również tego wszystkiego nie brakuje i w tej książce. Rodzeństwo przeżywa wiele ciekawych historii, zarówno tych pozytywnych, jak i tych mniej zabawnych. Oprócz ludzi równie ważne są zwierzęta, jak choćby pies Bosman. Całość napisana w języku przystępnym dla młodego człowieka, rozbudzająca jego wyobraźnię i wywołująca uśmiech na twarzy. 

"Dzieci z wyspy Saltkråkan" to ciepła, pełna humoru i melancholii opowieść o życiu, jego jasnych i ciemniejszych stronach. To książka o radzeniu sobie ze stratą, strachem, ale i uświadamiająca rangę przyjaźni. To w zasadzie książka dla każdego, bo któż nie chciałby znów zanurzyć się w krainie beztroskiego dzieciństwa? 


Za przeczytanie książki dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia



"Dzieci z wyspy Saltkråkan", Astrid Lindgren, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2018 r., egzemplarz recenzencki;

Copyright © 2016 Żyję bo czytam , Blogger