"Spotkamy się przypadkiem" - Małgorzata Garkowska

"Spotkamy się przypadkiem" - Małgorzata Garkowska

Kilku bohaterów w różnym wieku, którzy spotykają się w małym miasteczku. Ich losy w pewnym momencie się skrzyżują. Co z tego wyniknie? 
"Spotkamy się przypadkiem" Małgorzaty Garkowskiej to powieść obyczajowa. Czytam chętnie, taką literaturę, ale nie zawsze jestem usatysfakcjonowana w końcowym rezultacie. 



Joanna to młoda kobieta, która porzuca dotychczasowe życie i przeprowadza się do małego miasteczka pod Warszawą, gdzie znalazła pracę w szkole jako nauczycielka języka angielskiego. Jest mocno związana ze swoim  rodzeństwem, siostrą, która ma męża i dziecko oraz starszym bratem. Brat to jej opoka. Zawsze troskliwy, zastępujący ojca i matkę, dający poczucie bezpieczeństwa. Niestety pracuje za granicą i ich kontakty są ograniczone.
Maria, czterdziestoletnia kobieta, której w wypadku samochodowym zginęła córka i mąż. Pogrążona w smutku, żałobie, depresji. Nie dostrzega celu w życiu. Jej brat i bratowa, próbują wyciągnąć ją z tego stanu, ale nie jest to łatwe.
Janek, młody chłopak wychowujący się w domu ojczyma, który go nie szanuje i bije. Zakompleksiony, zalękniony, dodatkowo prześladowany przez bandę łobuzów szkolnych. 
To główne postacie książki. Ich losy na kartach powieści połączą się, zazębią oraz wpłyną na dalszą przyszłość.
Czy Joanna odnajdzie się w małej społeczności? Co zrobi gdy dotknie ją tragedia rodzinna? Marta odzyska chęć życia? Janek przeciwstawi się kolegom? 


Książka w taki klimatyczny sposób opowiada o codziennym życiu ludzi, którzy mają problemy, takie jakie mogą przydarzyć się każdemu z nas. To także, opowieść o mocy przyjaźni i miłości, które są najlepszymi lekarstwami, mogącymi uleczyć zranione serca i dusze. Przedstawia proste prawdy, że człowiek nie mający nikogo bliskiego, pogrążony w rozpaczy - usycha, traci sens i chęć do życia. Ten kto ma koło siebie osobę, która go rozumie, wspiera, troszczy się - jest w stanie poradzić sobie ze światem. 
Moją ulubioną postacią jest Marta. Kobieta silna, ale zarazem delikatna i potrzebująca wsparcia. Odważna i nie idąca na kompromisy.  Przeżyła ogromną tragedię, znalazła czas na żałobę, ból, przetrawienie straty najukochańszych osób. Pozwoliła także sobie, na wejście w nowe, odmienione i zupełnie inne życie. 
Postać Janka, pokazuje jak  młodzież może być zdeprawowana. Uświadamia także, jak duży wpływ na życie młodego człowieka ma dom rodzinny. Osoba Janka wzbudza współczucie, empatię i całą masę uczuć. Daje również nadzieję, że wszystko można naprawić, jeśli się tylko chce.
Losy Joanny jakoś tak najmniej mnie poruszyły, chociaż też wiele przeszła i musiała poradzić sobie z niemałymi problemami. 
 
Powieść nie jest pozbawiona łatwych zbiegów okoliczności i jest dość przewidywalna. Nie rzutuje to jednak na całościowy odbiór. Czyta się lekko i przyjemnie.
Książkę polecam tym, którzy mają ochotę na mało zobowiązującą, ale nie nudną lekturę o codzienności. 




Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu:



 "Spotkamy się przypadkiem", Małgorzata Garkowska, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2018 r., egzemplarz recenzencki;
"Tkanki" - Dominika van Eijkelenborg

"Tkanki" - Dominika van Eijkelenborg

Przeszczep - transplant, komórki, tkanki lub narządu, pobranego od dawcy, podlegające chirurgicznemu przeszczepieniu do organizmu biorcy. Komórki, tkanki lub narząd. Właśnie czy tylko? 
Z takim pytaniem zmierzyli się bohaterowie książki - "Tkanki", polskiej autorki Dominiki von Eijkelenborg, mieszkającej obecnie w Holandii. 


  
Evi Brouwer to nastolatka, która zmaga się z chorobą serca, a dokładniej z kardiomiopatią mięśnia sercowego. Jedynym ratunkiem staje się przeszczep. Rodzice Evi pomimo rozwodu, bardzo opiekują się córką i starają się ją wspierać. Mama Chantal Simons to kobieta, dla której dobro dziecka jest najważniejsze. Gdy pojawia się szansa przeszczepu, jednocześnie bardzo się boi, ale i cieszy. Wiadomo, że aby Evi dostała nowe serce, ktoś młody, musi umrzeć. 

Cała ta historia została opowiedziana z różnych perspektyw. Poznajemy także osoby, których dotyka śmierć córki, siostry, dziewczyny, od której Evi dostanie serce. Dylematy moralne, czy oddać narządy ukochanej osoby do transplantacji nie są łatwe. Jednak Finya podpisała wolę oddania narządów, co uratowało Evi. 

Wydawać, by się mogło, że po przeszczepie już będzie tylko lepiej. Chantal zauważa, jednak, iż Evi bardzo się zmienia. Zarówno pod względem zachowania, ale także ubioru czy preferencji smakowych. Stanowi to dla niej zagadkę i bardzo niepokoi. Były mąż, i sama Evi to bagatelizują, twierdząc, że nadopiekuńczość Chantal nie ma granic. Do pewnego momentu, gdy sama Evi dostrzega tę zmianę....

W książce także część opowieści snuje brat bliźniak Finya - Finn, oraz jej chłopak Sander Horst. Świat Evi i świat Finya zazębia się do tego stopnia, że sytuacja zaczyna być niebezpieczna. Czy Evi zrozumie o co chodzi i uda jej się wyjść z tego bez szwanku? Czy Chantal da za wygraną? Czy będzie drążyła do skutku i zdąży pomóc córce? 




Na okładce mamy zapowiedź, iż to wciągający thriller, który pokazuje, że serce nigdy nie zapomina. Zgadzam się ze wszystkim prócz słowa - thriller. Owszem, czytałam z dużym zaciekawieniem, ale bez dreszczyku emocji. Na początku wręcz, nie mogłam za bardzo się wgryźć w opowieść, dopiero po kilkudziesięciu stronach. Jadnak całość jest zadowalająca i porusza bardzo ciekawą tematykę. Książka warta przeczytania. 




Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu:

 


"Tkanki", Dominika van Eijkelenborg, Wydawnictwo Kobiece, 2018 r., egzemplarz recenzencki;

"Najwyższa góra, najgłębszy ocean. Obrazkowe kompendium cudów natury" - Kate Baker, Zanna Davidson PRZEDPREMIEROWO

"Najwyższa góra, najgłębszy ocean. Obrazkowe kompendium cudów natury" - Kate Baker, Zanna Davidson PRZEDPREMIEROWO

Z racji wykonywanego zawodu oraz posiadania ciekawej świata córki, chętnie spoglądam na książki, które w przystępny i interesujący sposób zaintrygują młodego czytelnika. Wydawnictwo Nasza Księgarnia proponuje obrazkowe kompendium cudów natury, w którym znajdziemy odpowiedzi na wiele pytań dotyczących naszej planety. 



Duży format, twarda oprawa, piękne ilustracje Page Tsou, tylko zachęcają do zagłębienia się i poznania wielu faktów o świecie. 
Zaczynamy od największych dinozaurów, zwierząt lądowych i morskich. Czy wiedzieliście, że język płetwala błękitnego waży tyle co słoń? Niesamowite! 
Następnie możemy podziwiać pięknie motyle świata, przy których nawet karaczany wyglądają na całkiem ładne :-) 
Kolejne strony to wędrówka po rekordach wśród drzew, najdłuższych migracjach zwierząt oraz informacje o Układzie Słonecznym i naszym naturalnym satelicie - Księżycu.  


Mnie szczerze zainteresowały fakty o rekordach  temperatury występujące na Ziemi, a także informacje o niektórych największych burzach. Chętnie te ciekawostki przekażę moim uczniom.

Książka skierowana jest do dzieci w wieku 10-14 lat, ale myślę, że każdy może dowiedzieć się z niej mnóstwa informacji. Są one przekazane w sposób przejrzysty, wyważony i zachęcający do zgłębiania wiedzy o planecie Ziemia. Krótkie opisy, zdjęcia i sposób prezentacji tworzą piękną całość. 



Dziś w dobie informatyzacji i nowych technologii trudno jest sprawić, aby dziecko zechciało dowiedzieć się czegoś z książki. To oczywiście zależy od dorosłych, ale tak interesujące publikacje jak "Najwyższa góra, najgłębszy ocean" są świetną sposobnością, aby czytać, oglądać, uczyć się i poznawać świat. 

Książka będzie miała swoją premierę w dniu 14 lutego 2018 r. 

Już dziś można zamówić ją na stronie wydawcy z 20% rabatem. 




Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu: 






"Najwyższa góra, najgłębszy ocean. Obrazkowe kompendium cudów natury", Kate Baker, Zanna Davidson, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2018 r., egzemplarz recenzencki;



"Deadline na szczęście" - Anna Tabak

"Deadline na szczęście" - Anna Tabak

Deadline to ostatnio dość popularne określenie. No cóż, dzisiejszy świat pędzi nie wiadomo dokąd i my wraz z nim, chcąc dotrzymać terminów, piąć się coraz wyżej i wyżej. Między innymi o takiej właśnie pogoni, jest książka "Deadline na szczęście" Anny Tabak wydana przez Wydawnictwo Zysk i S-ka. 


Ewa to mieszkająca w Krakowie, bezdzietna mężatka, wspinająca się po szczeblach kariery w jednej z korporacji. Praca zajmuje bardzo dużą część jej dnia, tygodnia, miesiąca. Niewiele zostaje go na życie prywatne, w którym z mężem mija się i wymienia tylko zdawkowe uwagi. 
W pracy skoncentrowana, nastawiona na sukces. Zostanie po godzinach, przedłużających się nawet w późną noc, nie stanowi dla niej przeszkody. Dodatkowo całe jej działania, są zauważane przez zarząd i Ewa otrzymuje propozycję przejęcia dużej firmy. Oczywiście wiąże się to z pełną dyspozycją. Nie stanowi to dla Ewy żadnego problemu, przecież to jest właśnie to o czym cały czas marzyła. Kolejny sukces w zasięgu ręki. 
Jak się zapewne domyślacie, coś się wydarzy i zamiesza w  biegu zdarzeń. 

Książka "Deadline na szczęście" to opowieść o życiu, napisana prostym językiem z łatwym do przewidzenia zakończeniem. Jednak nie jest banalna. Czyta się ją z ciekawością. Ja spędziłam z nią całe popołudnie. 



To jest także historia z bardzo aktualnym przesłaniem. Zapominamy często o ważnych wartościach, zatracamy się we własnych pragnieniach i celach do osiągnięcia. To co najważniejsze - relacje z bliskimi, dom, rodzina, przyjaciele - pozostają w tyle i giną w codzienności. Anna Tabak nam to przypomina i sprawia, że czytając tę historię, choć przez chwilę myślimy o swoim życiu. Dzięki temu książka nabiera większej wartości.

Mamy również okazję dowiedzieć się jak wygląda praca w korporacji. Rywalizacja, podkładanie nóg, granie tylko do własnej bramki. Nie liczenie się z nikim i niczym. To dość smutne, ale i przerażające.
Kolejnym plusem, są postacie oraz zwierzęta występujące w opowieści. Potrafią bowiem, nie raz rozśmieszyć czytelnika. 

Jeśli chcecie spędzić czas z książką lekką, ale skłaniającą do refleksji to "Deadline na szczęście" będzie dobrym wyborem. 










Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu:



 "Deadline na szczęście", Anna Tabak, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2018 r., egzemplarz recenzencki;


















Saga Rodziny Neshov - Anne B. Ragde

Saga Rodziny Neshov - Anne B. Ragde

Już od dłuższego czasu obserwowałam pozytywne opinie i zachwyty nad sagą norweską o rodzinie Neshov. Chciałam ją koniecznie przeczytać. Gdy nadarzyła się promocja u wydawcy - Smaku Słowa, szybko skorzystałam. Zaczęłam czytać i ...przepadłam! Dlaczego? Zapraszam do przeczytania mojej subiektywnej opinii. 



Autorka Anne B. Ragde akcję książki osadziła w norweskiej wiosce Byneset niedaleko Trondheim. Wkraczamy w klimat tego miejsca, zimny, mroczny i pełen zagadek. Rodzina Neshov to matka, ojciec i trzej synowie. Najstarszy Tor mieszka z rodzicami i prowadzi gospodarstwo, hoduje świnie i ledwo wiąże koniec z końcem. Jest ojcem dorosłej córki Torunn, którą widział tylko raz i czasami rozmawia z nią przez telefon. 
Margido, kawaler po pięćdziesiątce, prowadzi zakład pogrzebowy i jest gorliwym chrześcijaninem, bojącym się podejmować nowe wyzwania.
Erlend egocentryczny artysta, mieszka w Kopenhadze wraz z partnerem Krumme. Zajmuje się dekoracją wystaw sklepowych, a do życia podchodzi bardzo emocjonalnie. 
Torunn, córka Tora, poszukuje swojej drogi, jest wspólniczką w klinice weterynaryjnej. Związana z matką, która nie rozumie i nie akceptuje jej kontaktów z ojcem i w późniejszym czasie z jego rodziną. 
Matkę Annę poznajemy w zasadzie, krótko przed śmiercią, ale jej postać przewija się w całej sadze, ponieważ to ona jest głównie sprawczynią wielu zdarzeń.
Ojciec to osoba zdominowana przez Annę, traktowana w domu z pogardą i niechęcią, także przez Tora. 

W zasadzie braci Neshov łączą tylko więzy krwi, ponieważ od wielu lat nie kontaktują się ze sobą.  Teraz ta sytuacja się zmienia, bo Anna dostała wylewu i leży na łożu śmierci. W tej sytuacji przybywają do domu rodzinnego, aby spełnić swój synowski obowiązek. Jedynie Tor ma więź emocjonalną z matką i nie radzi sobie w tej sytuacji.

Może się wydawać, że jest to taka zwyczajna opowieść o rodzinie z problemami. Tak ta rodzina zdecydowanie miała wiele problemów, które głównie wzięły się z zachowania i z tego w jaki sposób rodzina była "zarządzana" przez Annę.  Jednak autorka w bardzo  przystępny, szczegółowy i realistyczny sposób, opisała codzienne życie bohaterów. Ich troski, zmartwienia, i wszystkie aspekty życia. Sprawia to, że bardzo identyfikujemy się z nimi, odczuwamy ich emocje, odkrywamy wraz z nimi sekrety rodzinne, jesteśmy obok toczących się wydarzeń. Każda z części kończy się tak, że dech zapiera! Trzeba koniecznie sięgnąć po kolejną. Szczególnie koniec pierwszej "Ziemia kłamstw" jest tak naprawdę początkiem kolejnych części i początkiem nowego życia całej rodziny. 



Jest to nieprawdopodobne, że ludzie tak różni wychowali się w tym samym domu. Pomimo swoich charakterów, osobowości, przeżyć, potrafili w jakiś sposób się porozumieć i próbować odbudować nową więź.

Bohaterowie w kolejnych tomach poszukują swojego miejsca, spełniają marzenia i pokazują, że w życiu ważne są nasze decyzje, wybory, nie powinniśmy nikomu ulegać, tylko podążać własną drogą. To pozwoli dojść do spełnienia i harmonii. Czasami podejmowali decyzje, z którymi nie do końca się zgadzałam, ale to jeszcze bardziej czyniło tę historię ciekawą. 
Początkowo saga miała trzy części. Uważam, że dopisanie ostatniej - czwartej, nie obniża poziomu, a pozwala czytelnikowi na zamkniecie całości. Takie dopełnienie.

Autorka otrzymała wiele nagród i uważam, że całkiem zasłużenie. Stworzyła opowieść piękną, smutną, nie ma co ukrywać depresyjną, ale ukazującą prawdziwe ludzkie oblicza.  Nie sposób się oderwać! 


Bardzo dziękuję Karolinie Borkiewicz za zdjęcia ♥ 


"Ziemia kłamstw", Anne B. Ragde, Wydawnictwo Smak Słowa, 2017 r.;
"Raki pustelniki", Anne B. Ragde, Wydawnictwo Smak Słowa, 2017 r.;
"Na pastwiska zielone", Anne B. Ragde, Wydawnictwo Smak Słowa, 2017 r.;
"Zawsze jest przebaczenie", Anne B. Ragde, Wydawnictwo Smak Słowa, 2017 r.;
"Cydr z Rosie" - Laurie Lee

"Cydr z Rosie" - Laurie Lee

Dawno nie czytałam książki, która by mnie tak pozytywnie nastroiła i sprawiła, że czytając, zapomniałam o całym tym życiowym pędzie. Mam na myśli pierwszą część autobiograficznej trylogii Laurie Lee "Cydr z Rosie", w której ten angielski poeta, pisarz i scenarzysta powraca do czasów swojego dzieciństwa. 


Opowieść toczy się powoli, zgodnie z rytmem pór roku, w małej wiosce, gdzie porzucony przez ojca mały Laurie, żyje wraz z mamą i licznym rodzeństwem. Czas po I wojnie światowej, to czas niepokoju, braku wystarczającej ilości jedzenia, ubrań, pieniędzy, ale to także czas beztroskiej zabawy wśród otaczającej i zmieniającej się przyrody. Mały chłopiec wspomina dzieciństwo z nostalgią i tęsknotą.

Książka składa się z trzynastu tematycznych rozdziałów. Każdy z nich, to inna fascynująca opowieść. Czytając sama powracałam do swojego dzieciństwa, które było naznaczone śmiercią mamy i wtedy kiedy Laurie, wspominał swoją mamę, jak z nią spał i co to dla niego znaczyło, bardzo się wzruszyłam, swoimi i jego wspomnieniami. 

Opis zabaw z bratem i rówieśnikami, bieganie po polach, kolędowanie podczas srogiej zimy, pobyt w nielubianej szkole, kłótnie sąsiadek, pierwsze uniesienia miłosne i codzienne życie mieszkańców wioski, jest  przepełnione kolorami, smakami, zapachami. To wielka sztuka opisać tak barwnie, intensywnie, ale jednocześnie prosto własne przeżycia. Czytelnik cały czas przebywa razem z Laurie w jego świecie, jednocześnie zahaczając o swój własny. Dawkowałam sobie tę opowieść, aby jak najdłużej pozostać w czasach dzieciństwa. Jak barwna jest to historia, pokazuje okładka. Niezwykle piękna, trochę sielsko-anielska, przyciągająca wzrok i rozbudzająca wyobraźnię. Ponadto w środku znajdziemy ilustracje autorstwa Johna Warda, które są kolejnym atutem i uzupełnieniem treści. 




Książka ta, to ucieczka od codzienności w świat pełen ciepła, magii, humoru, ale także trudów i zmagań. Jest to lektura wzbudzająca emocje i przypominająca emocje nasze. Jest podróżą, która pozwala oderwać się od rzeczywistości. 

Czy masz ochotę i odwagę na taką podróż? 

Jestem przekonana, że do tej książki jeszcze powrócę, a teraz po przeczytaniu, czas na obejrzenie filmu, bowiem książka doczekała się, aż trzech ekranizacji!



Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu:



 "Cydr z Rosie", Laurie Lee, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2017 r., egzemplarz recenzencki;










 




Wyprzedaże, okazje, co udało mi się upolować

Wyprzedaże, okazje, co udało mi się upolować

Ci którzy mnie znają, wiedzą, że książki czytam i kupuję. Wczoraj koleżanka zadzwoniła do mnie z informacją, że księgarnia Matras, z racji likwidacji, wyprzedaje książki z rabatem aż -80%. No cóż nie mogłam z tej okazji nie skorzystać. Tuż po otwarciu galerii stawiłam się w księgarni i przeczesałam dosłownie każdą półkę. Udało mi się zakupić, po naprawdę atrakcyjnych cenach, 18 książek. Tylko jedna dla córki i trzy egzemplarze tej samej powieści, dla mnie i na prezenty :-) 



Moje zakupy polskich autorów:  


I zagranicznych: 



Zakupy te spowodowały moją wielką radość. Udałam się więc pobuszować do sklepów z ubraniami. W jednym z nich ujrzałam na ladzie wystawione książki z Wydawnictwa Znak. Nie byłabym sobą, gdybym nie zapytała o co chodzi? Sklep oprócz ubrań, sprzedaje książki? Czy są one może częścią dekoracyjną sklepu? Okazało się, że to wymiana książkowa. Można przynieść do sklepu Medicine książkę, nie zniszczoną, wydaną po roku 2012 i wymienić ją na jedną z tych, które są w sklepie. Dodatkowo sklep oferuje rabat na całość swojego asortymentu -20%. 

   
Oczywiście i z tej okazji skorzystałam i wyszłam na tym całkiem nieźle :-) Jedną książkę wymieniłam ja, drugą mąż. Smuci jedynie fakt, że byłam dotąd jedynym klientem, który zwrócił uwagę na książki. 
Już moje egzemplarze: 



Jak to czasem, przy zwykłych zakupach można skorzystać z niespodziewanej wymiany książkowej :-) A dziś 13 styczeń. Pechowy? Ależ skąd! 

Udanych łowów Kochani!  

Link do sklepu Medicine z regulaminem akcji Tu się czyta


Podsumowanie (krótkie) 2017 roku

Podsumowanie (krótkie) 2017 roku

Kochani! Mijający właśnie rok 2017 był dla mnie blogowo bardzo udany. Dzięki oczywiście Wam, którzy tu zaglądacie i chce się Wam czytać i komentować moje recenzje. Bardzo za to DZIĘKUJĘ!!! 

Cieszą mnie również współprace z wydawnictwami i autorami. Dziękuję za zaufanie :-) 



W tym roku przeczytałam 84 książki, jest to troszkę więcej niż w roku ubiegłym, co także jest powodem do radości. Czytam różnorodne gatunkowo książki i sięgnęłam po tytuły, po które może sama bym nie sięgnęła. Do tej pory czytałam głównie polskich autorów, co teraz trochę się zmieniło. 

Jak i w roku ubiegłym uczestniczyłam w Targach Książki w Warszawie, Krakowie, Łodzi i Radomiu. Nadal są to wydarzenia, które dostarczają mi wiele przyjemności i radości. 

Chciałabym bardzo podziękować Magdalenie Knedler  za to, że uhonorowała mnie na końcu swojej wyjątkowej książki "Historia Adeli" podziękowaniem. Nie mogę wkleić zdjęcia, a to z prostego powodu, ponieważ książki Pani Magdy, wszystkim polecam i krążą pożyczone wśród moim znajomych. 

Kończąc życzę spełnienia marzeń, zdrowia, pomyślności i wielu czytelniczych podróży w Nowym 2018 roku! 

Do siego roku!!






Zdjęcie zapożyczone z Internetu. 


"Indeks szczęścia Juniper Lemon" - Julie Israel

"Indeks szczęścia Juniper Lemon" - Julie Israel

Książki młodzieżowe czytuję rzadko, ale udaje mi się trafić na te ciekawe i wyjątkowe. Bardzo cieszę się, że rynek wydawniczy oferuje młodym ludziom pozycje z których mogą się czegoś nauczyć, doświadczyć, wynieść i odnieść do swojego życia. Taką książką jest "Indeks szczęścia Juniper Lemon" Julie Isreal. Wydawca opisuje ją jako zabawną i poruszającą. Dla mnie zdecydowanie bardziej jest poruszająca. 

 
Tytułowa Juniper Lemon to młoda dziewczyna, mierząca się z nieszczęściem, które spotkało jej rodzinę. Otóż ponad dwa miesiące temu, gdy jechała ze starszą siostrą autem, doszło do wypadku. Niestety Camilla zmarła. Od tego czasu  Juniper każdego dnia zapisuje na fiszkach co się wydarzyło w formie takiego swojego indeksu szczęścia. Jednak zdarza się, że 65 fiszka ginie, i jeszcze na dodatek Juniper odkrywa list napisany przez Camillę do kogoś nieznajomego, chowającego się pod pseudonimem Ty. Kogoś kto był ważny dla jej siostry, a ona nie miała pojęcia o jego istnieniu. Postawia go odnaleźć. Właśnie rozpoczął się rok szkolny i te poszukiwania stają się trochę ucieczką od codziennego życia bez siostry. Są antidotum na rzeczywiste problemy.

Juniper w swoich poszukiwaniach zaczyna wchodzić w życie siostry i grzebać się w nim. Po drodze zaczyna znajomości z osobami, które wcześniej nic dla niej nie znaczyły. W pewnym momencie zaczyna robić się niebezpiecznie. 

Książka niesie dla młodych ludzi bardzo ważną prawdę - nie należy ingerować w życie, sprawy innych osób, tylko żyć własnym. Porusza także wiele ważnych spraw jak przemoc szkolna, domowa, osamotnienie. Skierowana jest do młodzieży, ale nie widzę przeciwwskazań, aby zapoznali się z nią także rodzice. Naprawdę warto! 



Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu:

 

 "Indeks szczęścia Juniper Lemon", Julie Israel, Wydawnictwo IUVI, 2017 r., egzemplarz recenzencki;








Copyright © 2016 Żyję bo czytam , Blogger