"Zula i porwanie Kropka" - Natasza Socha

"Zula i porwanie Kropka" - Natasza Socha

Natasza Socha dała się poznać jako autorka kobiecych powieści obyczajowych. Jednak, nie jest jej również obca literatura dziecięca.  "Zula i porwanie Kropka" to jej najmłodsze dzieło.  

Bohaterką jest 9 - letnia dziewczynka Zula, której rodzice są lekarzami i wyjeżdżają do Afryki, tam nieść pomoc. Ona sama trafia pod opiekę sióstr mamy - Meli i Heli, których nie zna, ponieważ mama stroniła od kontaktów z nimi. Ma pozostać u nich około roku i uczęszczać do miejscowej szkoły.  




W kolejnych rozdziałach poznajemy życie codzienne u niezwykłych ciotek, zadomowienie się Zuli w Poziomkowie, która poznaje nowych przyjaciół oraz odkrywa, że Mela i Hela to czarownice! A i sama Zula dowiaduje się przypadkiem o swoich magicznych zdolnościach. Stają się one przepustką do zabawy oraz mniejszych i większych psikusów w szkole. Bo w szkole jak to w szkole są osoby, które da się polubić i takie, które zadzierają nosa i uważają się nawet za .... księżniczkę! 

W finale tej historii Zula wraz z Kajtkiem i Maksem chce pomóc swojej pani Arlecie Makaron, ponieważ ktoś porwał jej psa - tytułowego Kropka. Dziewczynka chce użyć swoich magicznych zdolności, ale okazuje się, że w ostatnim czasie ich nadużywała i nic z tego. Czy w takim wypadku poradzi sobie i uratuje Kropka? 




Szkoła i plac zabaw według mojej Leny :-)

Cała opowieść pozwala na oderwanie się od rzeczywistości i porwanie przez bajkowy świat, gdzie nie wszytko jest piękne i łatwe, ale cały czas obowiązują najważniejsze wartości, takie jak przyjaźń i pomoc innym. Pani Natasza w swój znany już humorystyczny sposób, ubarwia wydarzenia i przygody Zuli. 

Język historii jest prosty i zrozumiały dla mniejszych odbiorców. Dodatkowym atutem są ilustracje Agnieszki Antoniewicz, które pobudzają wyobraźnię. Bardzo ważnym elementem są poruszane tematy m.in. choroba Maksa, wyśmiewanie czy dziecięce złośliwe docinki. 

Moja Lena jest dopiero w trakcie czytania i jak na razie jej się podoba i jestem przekonana, że tak będzie do ostatniej kropki. 

Autorka zapowiedziała, że we wrześniu pojawi się kolejna część przygód Zuli. Ujawniła także okładkę :-)

 
13 września 2017 r.premiera kolejnej książki dla mam




"Zula i porwanie Kropka", Natasza Socha, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2017 r.,zakup własny;


"Dalila" - Jason Donald  PRZEDPREMIEROWO

"Dalila" - Jason Donald PRZEDPREMIEROWO

Dalila znaczy delikatna, tęskniąca. Bardzo często znaczenie nadanego nam imienia, pokrywa się z naszymi cechami charakteru i być może kształtuje nasze życie. Możemy dopatrzeć się tego stwierdzenia u  bohaterki książki Jasona Donalda, która odważyła się opuścić Kenię i szukać swojego szczęścia w Wielkiej Brytanii, a mimo to tęsknić za swoim krajem, w którym spotkało ją wiele złego. 



Opowieść dotyczy młodej Kenijki Dalili, która miała rodziców i brata, studiowała dziennikarstwo w Nairobi. Jednak pozbawiono ją tego co najcenniejsze - rodziny i chciano jeszcze więcej - aby umarła. Wykorzystywana seksualnie i fizycznie korzysta z pomocy, jaka nadchodzi niespodziewanie i udaje się do Londynu. Tam poznaje nowych ludzi zarówno tych, którzy chcą ją wykorzystać, ale także takich, którzy pomagają jej jak np. Daniel, Phil czy Ma'aza. Dziewczyna stara się o azyl i zostaje wkręcona w tryby ogromnej machiny imigracyjnej. Autor opisał jak trudno jest uzyskać azyl oraz, że jest to prawie niemożliwe, bez pomocy osób życzliwych z rożnych organizacji. Również możemy się dowiedzieć się, jak wygląda życie osób w ośrodkach internowania.

Autor, aby w szerszym aspekcie przedstawić losy imigrantów, krótko opisał także historię Ma'azy - współlokatorki jak i rodziny Erdemów, którzy mieszkali w tym samym bloku co Dalila. 

Zaczynając czytać, od pierwszych stron, towarzyszyło mi uczucie strachu co będzie dalej, czy Dalila da radę? Czy wszystko skończy się dobrze? W miarę czytania to uczucie nieznacznie mnie opuszczało, aby znów się pojawić. Historia ta, bardzo mnie poruszyła. Cały czas miałam świadomość i rozmyślałam, jak mam dobrze - nikt mnie nie prześladuje, mam rodzinę, pracę, marzenia. Mam tak wiele, a mnóstwo ludzi na świecie jest tego pozbawionych. 
Książka porusza temat imigracji, który często przewija się w mediach. Wielu ludzi wypowiada się, być może nie mając pojęcia z czym muszą się zmierzyć ludzie uciekający ze swojego kraju. 



Zdaję sobie sprawę, iż ta historia nie jest najgorszą z możliwych, jakie się zdarzają. Nasza bohaterka porozumiewa się po angielsku, studiowała dziennikarstwo, co jest kolejnym atutem. Grono osób nie ma takiego szczęścia. 

Zakończenie po prostu wbija w fotel i długo nie pozwala zapomnieć o Dalili.
Trzeba koniecznie przeczytać! 


Kilka słów o autorze.  Na stronie Wydawnictwa Kobiecego czytamy, że Jason Donald urodził się w Szkocji. Jego ojciec pochodził z tego kraju, a matka z RPA. Niemal od razu po urodzeniu wyprowadził się z rodzicami z Europy. Dzieciństwo spędził w Afryce, natomiast w późniejszych latach ponowie przeniósł się do Wielkiej Brytanii. Znajomość egzotycznego kawałka świata przekłada na swoje powieści.



Książka będzie miała premierę 
25 sierpnia 2017 r. 



Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu:

 


"Dalila", Jason Donald, Wydawnictwo Kobiece, 2017 r., egzemplarz recenzencki;





"Gehenna czyli dzieje nieszczęśliwej miłości"- Helena Mniszkówna

"Gehenna czyli dzieje nieszczęśliwej miłości"- Helena Mniszkówna

Większość ludzi kojarzy Helenę Mniszkównę z powieścią oraz nagranym na jej podstawie filmem "Trędowata". To rzeczywiście najbardziej znane jej dzieło, autorka pisała głównie powieści romansowe z życia arystokracji. Wydawnictwo Zysk i S-ka w lipcu wydało ponownie "Gehennę" w ładnej twardej oprawie. Książka to niezłe tomisko, liczy prawie 800 stron. Pokusiłam się na nie i nie żałuję. 



Trochę się obawiałam, że będę czytać dość długo, co okazało się nieprawdą. Przeczytałam w trzy wieczory. Sama się sobie dziwiłam. Wciągnęła mnie ta niestety smutna  historia. 
Gdy czytałam życiorys Heleny Mniszkówny dopatrzyłam się kilku elementów, które podarowała ze swojego życia bohaterce Andzi Tarłównej ze swojego życia.  Na przykład miejsce urodzenia na Wołyniu czy działalność społeczna: zakładanie ochronek i szkół dla dzieci. 

Główną bohaterkę poznajemy, gdy ma 17 lat, mieszka z ojczymem i przyrodnim bratem w dworku w Wilczarach. Całe dnie spędza na nauce i włóczy się po okolicy z Jasiem, synem przyjaciółki, nieżyjącej matki i jego siostrą Lorką. Ojczym Kościesza bardzo ją kocha, ale nie godzi się na jej dalszą naukę poza domem. Wymyśla różne preteksty, aby z nim nadal została. Ma w tym ukryty cel. Poza majątkiem Andzi, którym zarządza, po prostu kocha się w niej nie jako ojczym, ale jako mężczyzna. Niestety to kładzie się cieniem i stanie się przyczyną dalszych problemów i losów Andzi. 

Pewnego razu będąc z Jasiem i Cześko (borowym) na spacerze w lesie spotyka sąsiada Pana Andrzeja Olelkiewicza. Docierają oni do obozu Cyganów, gdzie zostają ugoszczeni i stara Cyganka Makruna wróży Andzi. Wróżba ta jest mroczna i głosi, że losy Andzi, Jasia i Andrzeja są połączone i niosą samo nieszczęście. 

Powoli wróżba zaczyna się spełniać. 


Wydawać by się mogło, że życie Andzi powinno być szczęśliwe. Ma dom, majątek, jest młoda, piękna, kocha ludzi, a oni ją. Tylko miłość, staje się jej bolączką. Kocha jak najbardziej można, zrobi dla miłości wszystko, nawet sprzeciwi się ojczymowi wbrew panującym konwenansom. Wygrywa bitwę, ale przegrywa wojnę, która ją na zawsze pogrąży. Cios za ciosem. 

Trzech mężczyzn, a właściwie czterech: Andrzej, Jaś, Horda i Drohobycki i tylko z jednym mogłaby być naprawdę szczęśliwa, ale nie dane jej było. Smutna opowieść, uświadamiająca nam  żyjącym w dzisiejszych czasach, jak kiedyś los kobiet był trudny. Uzależnione od mężczyzn - ojca, wuja, kuzyna, męża - mają spełniać ich zachcianki i być na każde skinienie. Autorka dotknęła także tematu przemocy seksualnej i prostytucji. Ja cieszę się, że o takich czasach czytam tylko na kartach książek i nie dotyczą mnie bezpośrednio. 

Mniszkówna pokazała również inne oblicze kobiet i miłości - Lorka zupełnie inna niż Andzia, pragnie żyć, przeżywać rozkosz i się z tym nie kryje. Bałamuci, uwodzi, romansuje. Na tamte czasy dość odważnie żyje. Jednak i o niej los nie zapomina.

Niektórzy zarzucają autorce zbyt długie opisy przyrody, czy wizji bohaterów. Jednak bez nich, to nie byłoby to samo. Ubogacają bowiem całą opowieść i tworzą  klimat owych czasów.
Jako ciekawostkę dodam, że sam Bolesław Prus recenzował rękopis. Powstał także film na podstawie i tej książki Mniszkówny, z 1938 roku, w rolę Andzi wcieliła się Lidia Wysocka.

Książka jest dla tych, którzy lubią opowieści o życiu, romansach,  miłości, namiętności. Mnie wzruszyła, skłoniła do refleksji i współczucia oraz uświadomiła jak mam dobrze. Polecam. 







Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu:  




 "Gehenna", Helena Mniszkówna, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2017 r., egzemplarz recenzencki;

Informacje z życia autorki pochodzą ze strony wikipedia.org, natomiast dane o filmie "Gehenna" zaczerpnęłam ze strony filmweb.pl.




"Puszczyk" - Jan Grzegorczyk

"Puszczyk" - Jan Grzegorczyk

Książka na, którą czekałam. Czekałam, ponieważ jest kontynuacją "Chaszczy" (recenzja tutaj), która mi się podobała, byłam również bardzo ciekawa co nowego u Stanisława Madeja, a także lubię styl autora Jana Grzegorczyka. 

 

Tak jak na końcu "Chaszczy" wszystko wydawało się być jasne i rozwiązane, tak w "Puszczyku" okazuje się, że absolutnie nie. 
Kolejny raz Stanisław znajduje zwłoki. Tym razem osoby, którą zna i która pomimo wcześniejszej niechęci, zdecydowała się pożyczyć mu książkę O naśladowaniu Chrystusa ze swoimi prywatnymi zapiskami, co było bardzo ważne dla naszego bohatera. Jednak, przychodząc na umówione spotkanie, Stanisław znajduje w kościele ciało proboszcza Melchiora. 

Zaczyna kolejny raz analizować sprawę Guzowskiego i możliwości osób z nią powiązanych. Znów wszyscy są podejrzani z Alojzym Mizerą (byłym prokuratorem) na czele. Pojawiają się także nowe postacie - młody proboszcz Janek Pawelski, pomocnik przy budowie dachu kościelnego - Radosław Siejkowski, który nawiąże bliższą znajomość z Madejem. Ci którzy byli wcześniej wrogami, jak na przykład dziennikarz Arkadiusz Kalecki, może wcale nimi nie są? Cały czas dużo niewiadomych.

W sprawach sercowych również duże zmiany. Iwonka - Myszka okazuje się nie być tą wybraną. Stanisław marzy nadal o Krystynie, żonie Gruzowskiego i tylko ona wydaje mu się być tą jedyną. Tylko nie wiadomo co się z nią dzieje. Chcąc do niej dotrzeć, nawiązuje bliską relację z Magdą Taszyńską, właścicielką sklepu z holenderskimi antykami. 

 

W całej książce, Stanisław dąży do prawdy. Chce rozwikłać co łączyło Alojzego z Melchiorem i co wspólnego z nimi miał Guzowski. Cały czas także poszukuje siebie, tego co chce robić, kogo kochać i jak ma wyglądać jego życie. 

Podobnie jak w pierwszej części, Ci którzy lubią kryminały i powieści obyczajowe, znajdą tu cząstkę obu tych form. Są opisy przyrody, sceny z życia polskiej wsi, wynurzenia filozoficzne, zmiany akcji i wątki miłosne. Niby dużo, a wszystko ze sobą połączone i dobrze wyważone. Jedno mnie wciąż niepokoi. Stanisław jest nadal bardzo naiwny w stosunku do kobiet. Ja wręcz miałabym ochotę zarazem go przytulić i nim potrząsnąć :-) 

Lubię takie książki, lekko mi się je czyta i błogo. Są takim jakby zatrzymaniem w tym codziennym biegu. Mimo, iż mamy trupy i zagadki to nie są one takie mroczne, ale jak najbardziej intrygujące.

Ciekawe co nowego autor wymyśli w kolejnej części, bo taka ma się pojawić. Oczywiście chętnie ją przeczytam. 






Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu:  




 "Puszczyk", Jan Grzegorczyk, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2017 r., egzemplarz recenzencki;


"Kłamca i szpieg" - Rebecca Stead

"Kłamca i szpieg" - Rebecca Stead

Ostatnio pisałam o książce dla młodszych dzieci, to dziś będzie dla trochę starszych. Rebecca Stead to popularna amerykańska autorka książek dla młodzieży, ukazują się one na polskim rynku wydawniczym dzięki Wydawnictwu UIVI. "Kłamca i szpieg" opowiada o tym jak to czasami gramy w życiu i boimy się prawdy. 

Georges to chłopiec, który przeprowadza się wraz z rodzicami, ponieważ tata stracił pracę. Opuszcza swoją dzielnicę i wymarzony pokój, na rzecz mieszkania w bloku na Brooklynie. Mama chcąc podreperować sytuację finansową rodziny, bierze dodatkowe dyżury w szpitalu i w efekcie mija się z synem. Ich rytuałem staje się układanie krótkich wiadomości z literek od scrabble. W szkole też nie najlepiej się dzieje, Georges stara się nie reagować na zaczepki klasowego guru.  


Pewnego razu będąc wraz z tatą w piwnicy, widzi ogłoszenie "Klubu szpiegów" i przychodzi na spotkanie. W ten sposób poznaje Candy i jej brata Safera oraz całą ekscentryczną rodzinkę.  Wkrótce Safer zachęca Georgesa do  szpiegowania sąsiada o kryptonimie Iks, który wygląda tajemniczo i na pewno ma coś na sumieniu. Bo przecież kto chodzi w maju ubrany na czarno? Z czasem to szpiegowanie  staje się coraz bardziej niebezpieczne. Samo zakończenie książki, daje do myślenia i zastanowienia, w co gramy i czy kontrolujemy naszą grę.  

"Kłamca i szpieg"  to opowieść napisana prostym i zrozumiałym językiem dla młodzieży, podejmująca temat dorastania, stawania naprzeciw problemom i rozwiązywaniu ich. Zarówno tych w domu jak i w szkole. Pokazuje jak ważna jest przyjaźń i że nie zawsze wszystko wygląda tak, jak nam się wydaje. Pozwoli na pewno młodemu człowiekowi uwierzyć we własne siły.  


Autorka bardzo rozmyślnie wplotła w opowieść odwołanie do malarstwa Georgesa Seurata, po którym zresztą nasz bohater ma imię :-)  

"Na naszym plakacie nie widać, że jest namalowany wyłącznie kropkami. Małymi kropeczkami. Z bliska wyglądają jak barwne plamki, ale gdy się odsuniesz, tworzą tę piękna scenę w parku, z ludźmi spacerującymi w staromodnych ubraniach. Jest nawet małpka na smyczy. Mam mówi, że nasz Seurat przypomina jej o tym, żeby na wszystko patrzeć z dystansu i w szerokiej perspektywie. Na przykład kiedy boli ją myśl o sprzedaży domu, powtarza sobie, że to nieprzyjemne uczucie jest tylko jedną z kropek na wielkim obrazie naszego życia". 

Myślę, że dystansu do wielu spraw potrzebują nie tylko młodzi ludzie, ale ci starsi także. Kolejna książka z ważnym przekazem. 

Dodatkowo na końcu, możemy przeczytać spory fragment (trzy rozdziały) kolejnej książki autorki "Całkiem obcy człowiek". Z miłą chęcią ją też przeczytam. 




Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu:

 

 "Kłamca i szpieg", Rebecca Stead, Wydawnictwo IUVI, 2017 r., egzemplarz recenzencki;
"Zamordować dziecko" - Violetta Domagała

"Zamordować dziecko" - Violetta Domagała

"Zamordować dziecko" Violetty Domagały wydane przez Novae Res to książka intrygująca. Intryguje sama okładka, opis i tytuł. Wydawało mi się, że będę targana silnymi emocjami i że  długo po lekturze się nie pozbieram. No właśnie
 
Najpierw jesteśmy w Auschwitz, gdzie młoda żydówka Gisela, na której niemiecki lekarz przeprowadza eksperymenty, rodzi zdrowe dziecko. Pomagająca lekarzowi Daniela, namawia Giselę, aby zabiła maleństwo, ponieważ czeka go równie okrutny los jak ją. Aby wzmocnić swój pogląd i zatrzymać wyrzuty sumienia opowiada historię, która wydarzyła się w XVI wieku. 


Od tego momentu poznajemy rodzinę chłopa pańszczyźnianego Mikołaja Kołodzieja mieszkającego w Turwi, który marzy o synu. Jego żona Regina właśnie jest w kolejnej ciąży. Mikołaj swoje córki Elżbietę, Annę, Jadwisię, Basię, Zosię jak i żonę, traktuje bardzo surowo, patrzy na nie rozczarowanym spojrzeniem i stosuje wobec nich przemoc. 
We wsi mieszka Katarzyna, zielarka i czarownica, której matka została za czary spalona na stosie. Przepowiedziała ona Mikołajowi, iż tym razem będzie miał syna. Jednak poród jest bardzo trudny i przez opieszałość Mikołaja, Regina rodzi martwą córkę. Strasznie to rozzłaszcza chłopa. Znowu dziewczynka i w dodatku żona cały dzień przeleżała,  zamiast pracować. Wracając po całym dniu do domu, boleśnie ją bije i zostawia na podwórku przez całą noc. Regina umiera. Elżbieta wini ojca za śmierć matki. Zabiera siostry do ciotki - przyrodniej siostry matki, która mieszka z mężem nie dochowawszy się dzieci. Następnie wraca do domu i całą złość kumulowaną od dawna, wyładowuje na ojcu. Potem zamieszkuje u Katarzyny. Dzięki pomocy ciotki Małgorzaty,  Elżbieta zaczyna pracę u dziedziczki Rusieckiej, jako druga panna służebna. Nie uchyla się od pracy i wszystko toczy się dobrze do czasu, gdy na jej drodze staje dziedzic Rusiecki. Wiadomo co się wydarzy dalej. Elżbieta zachodzi w ciążę, zostaje wydalona z dworu i wraca do Katarzyny. Cały ten wątek, ma na celu nakreślenie źródła dalszych zachowań Elżbiety. 



Teraz zaczyna się dziać bardziej okrutnie. Elżbieta trafia do Poznania pod sąd, z zarzutem dzieciobójstwa. Cały opis rozpraw, jej członków i okrutnych tortur, którym jest poddawana Elżbieta  jest mało przyjemny. Czytelnik zdaje sobie sprawę co uczyniła Elżbieta, która nie czuje się winna i za wszelką cenę,  próbuje uchronić siebie. Nie będę już opisywała kolejnych wydarzeń bo wszystko bym zdradziła. 
No cóż. Trochę czego innego się spodziewałam. Rozumiem, że wątek w obozie i losy Elżbiety mają wzbudzić w czytelniku zastanowienie, czy położenie i okoliczności mogą być usprawiedliwieniem dla zabicia dziecka oraz to, że matka nie jest winna temu w jakiej sytuacji się znalazła. To są bardzo ciężkie i trudne tematy. Nie da się porównać tych dwóch historii - Giseli i Elżbiety, gdyż są skrajnie rożne. Trudno mi też sobie wyobrazić położenie obu kobiet, jednak zestawienie losów tych ich  mnie nie przekonuje. 
Jakoś tak dla mnie ta książka nie jest spójna. Autorka stosuje obszerne opisy, które mało wnoszą i można by spokojnie je pominąć, to znowu, to co najważniejsze zostaje opisane bardzo krótko lub dopiero dowiadujemy się o tym w  dalszej części. Wątek w obozie jest bardzo krótki, natomiast o Elżbiecie to prawie cała książka. Nie chcę odnosić się do merytorycznej strony powieści, sama nie posiadam zbyt gruntownej wiedzy i nie mam zamiaru doszukiwać się błędów. Potraktowałam tę książkę jako zupełny wymysł autorki, chociaż jest zapis, iż jest inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. 
Podsumowując spodziewałam się czegoś, dostałam co innego. Niekoniecznie gorszego, ale właśnie "innego". Stworzyłam sobie wyobrażenie po opisie tyłu z książki o czym będzie i chyba zbyt trudno  było mi się tego obrazu z głowy pozbyć. 
Myślę, że sięgnę jeszcze po kolejne dzieło autorki, bowiem "Zamordować dziecko" jest jej debiutem. 




Za możliwość przeczytania dziękuję Autorce i Wydawnictwu:  

 




 "Zamordować dziecko", Violetta Domagała, Wydawnictwo Novae Res, 2017 r., egzemplarz recenzencki;

"Dwór dla dzieci" - Jan Skuratowicz, Tomasz Zysk

"Dwór dla dzieci" - Jan Skuratowicz, Tomasz Zysk

Będąc mamą, która dużo czyta, pragnę, aby moja córka także z chęcią sięgała po taką formę aktywności. Bywa różnie. Staram się jej nie zmuszać, tylko podsuwam kolejne propozycje. Tym razem był to "Dwór dla dzieci" przedstawiający życie w XX - wiecznym dworze wiejskim. Z okładki dowiadujemy się, że książka skierowana jest dla rodziców z dziećmi w wieku przedszkolnym oraz uczniów szkół podstawowych i ich wychowawców. Według mnie dla zdecydowanie młodszych dzieci, niż moja 9-letnia Lena. Chętnie książkę przejrzała, coś tam przeczytała i zapytała kto to ochmistrzyni :-) Oczywiście odpowiedź znalazła w książce. 



Narratorem jest mała myszka Jaś Ogonek, która chce się wyprowadzić z domu i obracać w wielkim świecie. Pewnego dnia, będąc na targu z mamą, wykorzystuje nadarzającą się okazję - wskakuje na folwarczny samochód i jedzie w nieznane. 

Przybywa do dworu, poznaje jego wnętrza oraz przylegające budynki, a także osoby tam pracujące i mieszkające.  Wkracza do sieni, poznając zwyczaje witania gości, kolejne miejsca, które poznaje to jadalnia, kredens, kuchnia, pokój pana, biblioteka, salon, buduarek, pokój pani, dzieci i ochmistrzyni. W każdym z pomieszczeń poznaje sprzęty (nawet z nimi rozmawia), które są w nich używane np. czopuch, bibularz, gramofon i wiele innych.  Poza dworem Jaś zwiedza ogród warzywno - ziołowy, park, powozownię i stajnię. To właśnie w stajni poznaje inne myszy i dochodzi do wniosku, że to idealne miejsce również dla niego, ponieważ we dworze nie czuł się zbyt dobrze. 



Książka ma charakter edukacyjny, mały człowiek dowie się bardzo wielu ciekawych rzeczy. Może ona być dobrym wstępem do wycieczek odbywanych właśnie podczas wakacji. W książce pojawiają się często już nie używane i zapomniane słowa jak stangret, wspomniana ochmistrzyni, guwernantka czy tumult. W bardzo prosty i przejrzysty sposób przedstawiono życie we dworze, tak że rodzic nie będzie musiał odpowiadać na "trudne" pytania :-)

Jednym z autorów jest Jan Skuratowicz profesor nadzwyczajny Instytutu Historii i Sztuki na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i to on czuwał nad poprawnością merytoryczną książki. Ilustracje przygotowała rysowniczka Karolina Ostrowska i stanowią one dopełnienie treści. 






Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu:  




 "Dwór dla dzieci", Jan Skuratowicz, Tomasz Zysk, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2017 r., egzemplarz recenzencki;
"Pax" - Sara Penny Packer, Jon Klassen

"Pax" - Sara Penny Packer, Jon Klassen

Są takie książki, które po postu muszę mieć. Przyciągają, zachęcają i w końcu stają na mojej półce. Tak było w przypadku "Paxa". Oglądałam go za każdym razem będąc w księgarni, opis znałam prawie na pamięć, a okładka mnie hipnotyzowała. Czytałam wiele recenzji i umacniałam się w przekonaniu, że będzie moja i że będzie wyjątkowa. Aczkolwiek, trochę miałam lekki niesmak, za porównywanie  do "Małego księcia". Opinia ta wydawała mi się mało prawdopodobna i twierdziłam, że służy głównie promocji. 


Tytułowy Pax to lisek, który został znaleziony i przygarnięty pięć lat wcześniej przez chłopca o imieniu Peter. Poznajemy ich obu w nie miłych okolicznościach. Zaczyna się wojna, a ojciec Petera wyrusza na front. Chłopiec nie ma mamy i na czas nieobecności ojca, ma być pod opieką dziadka. Niestety nie przewidziano tam miejsca dla Paxa. Podczas podróży, chłopiec mimo, iż serce pęka mu na tysiąc kawałków, zostawia w lesie swojego przyjaciela. 

U dziadka czuje się nieswojo i cały czas towarzyszy mu poczucie winy, że zostawił kogoś kogo kochał, na pastwę losu. Nie wytrzymuje i wyrusza w daleką podróż po swojego liska. 
Tymczasem, droga okazuje się być zbyt długa i męcząca, a decyzja podjęta na zbyt pochopną. Ale nie poddaje się. Jednak los bywa okrutny i Peter doznaje kontuzji, która uniemożliwia mu dalszą drogę. Schronienia chłopcu udziela Vola, kobieta, która mieszka w odosobnieniu i zmaga się ze swoją traumą.  

W tym czasie Pax nie czuje się bezpiecznie w swoim naturalnym środowisku, wie zaś jedno, że jego przyjaciel pojawi się i go zabierze. Czeka więc i wypatruje samochodu, który zawiezie go do domu. Tak się jednak nie dzieje. Natomiast zostaje zauważony przez inne lisy żyjące w lesie. Nie podoba im się nowy osobnik, ani to, że czują zbliżających się ludzi i niebezpieczeństwo, które ze sobą niosą. Pax musi zacząć radzić sobie sam. 


Opowieść toczy się dwutorowo - rozdział o chłopcu przeplata się z rozdziałami o lisku. Przepiękna okładka, ma swoją kontynuację w czarno-białych ilustracjach wewnątrz książki, które podkreślają charakter opowieści i tworzą niezwykłą aurę. 


Spodziewałam się, iż lektura nie będzie należała do łatwych. Porusza bowiem tematy bardzo ważne i zarazem trudne,  takie jak przyjaźń, tęsknota, ból czy odpowiedzialność. 
W dzisiejszym świecie często szastamy słowami: przyjaciel, przyjaźń, zrobię dla Ciebie wszystko. Czy tak jest naprawdę? Czytając zastanawiałam się, czy ja kiedykolwiek byłam z kimś tak zaprzyjaźniona jak Pax z Petrem? Co dla mnie znaczy przyjaźń i czy ja pielęgnuję ją tak naprawdę, czy tylko tak mi się wydaje. 
Na każdym etapie naszego życia zmieniają się nam priorytety i osoby wokół. Z kimś byliśmy bliżej w dzieciństwie, dziś z kimś zupełnie innym. Jesteśmy zabiegani sprawami dnia codziennego, że pielęgnowanie przyjaźni staje się trudne i schodzi na drugi, a nawet trzeci plan. Czy to, aby właściwa droga?  

Wracając do książki jest ona uniwersalna i ponadczasowa, niesie przesłanie, morał i jak tam jeszcze byśmy nie nazwali refleksji i prawd, które porusza i które uruchamiają się w nas podczas czytania. 

Pax i Peter to jedność, przerwana i ..... nie napiszę więcej,  ponieważ nie chcę nikomu odebrać przyjemności dowiedzenia się samemu. 
Wiem natomiast, że zakupię kilka egzemplarzy i podaruję ją zarówno dzieciom jak i dorosłym, bo to jest obowiązkowa książka na półce w każdym domu. Jak to mówi moja sąsiadka must have! 


Mam nadzieję, że nie zanudziłam moimi wynurzeniami, ale książka wzbudziła we mnie, wiele emocji i uczuć. 

Porównanie do "Małego księcia" ma jak najbardziej uzasadnienie, jak również wyróżnienie dla  najlepszej książki 2016 r. w kategorii literatury dziecięcej czytelników portalu Lubimyczytać.pl




Miłej lektury! 



Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu:

 

 "Pax", Sara Penny Packer, Jon Klassen, Wydawnictwo IUVI, 2016 r., egzemplarz recenzencki;
Zapowiedzi Wydawnictwa Zysk i S-ka

Zapowiedzi Wydawnictwa Zysk i S-ka



31 lipca premiera powieści, debiutującej autorki Agaty Piechoty "Nie widując gwiazd".


Główną bohaterką jest Jagoda, która ma dwadzieścia siedem lat i sporą dozę uporu, by udowodnić wszystkim, że świetnie sobie radzi. W rzeczywistości jednak, gdy wieczorem wraca do swojego pustego mieszkania, nawet wymiana spalonej żarówki przekracza jej możliwości. Wraz ze sztucznym uśmiechem zdejmuje z twarzy maskę pracownika roku i wybiera numer najlepszej kumpeli. Przypadkowe spotkanie na ulicy sprawia, że Jagoda zaczyna myśleć o życiu w odmienny sposób. Targana rozterkami uczuciowymi, będzie musiała odpowiedzieć sobie na pytanie, ile można i jak wiele warto mieć.
"Nie widując gwiazd" to opowieść o relacjach – z przyjaciółmi, rodziną, szefem. I o nieproszonej miłości, dzięki której gwiazdy świecą tak jasno, że nie są w stanie przysłonić ich nawet najcięższe chmury.

Także w lipcu premiery dwóch książek z gatunku science - fiction. 

"Stacja centralna" Lavie Tidhar. 


 U podstawy Stacji Centralnej w Tel Awiwie zamieszkało ćwierć miliona ludzi. Rozmaite kultury zderzają się ze sobą w  realu i  w wirtualu. Ludzi, maszyny i  Innych łączy ze sobą łączy ze sobą strumień cyfrowej świadomości. Życie może być tanie, ale dane są tańsze… Gdy Boris Chong z oporami wraca do Tel Awiwu z Marsa, zastaje tam całkowity chaos. Jego była kochanka wychowuje dziwnie znajome dziecko, które potrafi jednym dotknięciem palca podłączyć się do strumienia danych umysłu. Jego ojciec dał początek wielopokoleniowej zarazie umysłowej  Jego podróżująca po kosmosie kuzynka zakochała się w  robotniku, żołnierzucyborgu. Jego ojciec jest śmiertelnie chory na przeciążenie pamięci. A nieobliczalna kobieta będąca wampirem danych podążyła za Borisem do domu. Nad tym wszystkim góruje Stacja Centralna, stanowiąca połączenie między nieustannie się zmieniającym Tel Awiwem, ogromnym światem wirtualnym oraz koloniami kosmicznymi, do których przenieśli się ludzie uciekający przed nędzą i wojną. A wszystko to łączą ze sobą Inni, obce jestestwa, których nieustannie się zmieniający strumień świadomości stanął na progu fundamentalnej zmiany.

Druga to "Mroczna materia"  Blake Crouch. 



„Jesteś w życiu szczęśliwy?” To ostatnie słowa, które słyszy Jason Dessen, zanim zamaskowany porywacz pozbawia go przytomności. Gdy się budzi, jest przywiązany do noszy i  otaczają go ludzie w  kombinezonach ochraniających przed działaniem substancji niebezpiecznych. W świecie, w którym się obudził, życie Jasona jest całkiem inne niż to, które prowadził. Jego żona nie jest jego żoną. Jego syn nigdy nie przyszedł na świat. A on sam nie jest tuzinkowym profesorem fizyki na uniwersytecie, lecz fetowanym geniuszem, który osiągnął coś wielkiego. Coś niemożliwego. Czy ten świat jest snem, czy snem był świat poprzedni? "Mroczna materia" to perfekcyjnie skonstruowany, niezwykle inteligentny thriller o miłości i granicach, jakie jest w stanie przekroczyć człowiek, by prowadzić wymarzone życie. To opowieść tchnąca wielkim rozmachem i nasycona niesamowitością w wykraczający poza rozumowe poznanie sposób, a równocześnie pełna kameralnej intymności i dogłębnie ludzka.

Pod koniec września, zaś, ukaże się powieść "Dzikie królestwo" autorstwa Gin Philips. 


Książka debiutowała w Kandzie, gdzie z miejsca została bestsellerem, w tym miesiącu, jest także zaplanowana premiera  w USA. Trwają również prace nad ekranizacją powieści, a w głównej roli wystąpi znana m.in. z "Wilka z Wall Street" - Margot Robbie. 

Książka opowiada historię matki i syna, którzy wieczorną porą wychodzą z ZOO. Nagle słyszą eksplozję, pierwszą, drugą. Może to fajerwerki, które ktoś wystrzelił w Halloween? Jednak gdy zbliżają się do wyjścia, zauważają uzbrojonego człowieka w czerni. Rozpoczyna się walka o przetrwanie. Nie tylko swoje, ale także najbliższych. Akcja, ale i dylematy moralne. Czy życie naszego dziecka jest najważniejsze? A Ty co byś zrobił? 
Zapowiada się trzymający w napięciu thriller! 

Skusicie się na którąś z tych nowości? 
 




Copyright © 2016 Żyję bo czytam , Blogger