poniedziałek, 19 czerwca 2017

Chaszcze - Jan Grzegorczyk



Poznałam już wcześniej twórczość Jana Grzegorczyka i z wielką przyjemnością sięgnęłam po „Chaszcze”. Powieść, która zachęca ładną i intrygującą okładką. 


Głównym bohaterem jest tłumacz Stanisław Madej, kawaler, zbliżający się do pięćdziesiątki, zamieszkały w Poznaniu. Poznajemy go, gdy po śmierci matki, chce coś zmienić w swoim życiu. Gdy nadarza się okazja, wyjeżdża do domku znajomego w Puszczy Noteckiej koło Rojna. Tam rozwija pasję fotografowania przyrody, głównie ptaków. Spacerując po lesie, pewnego dnia odkrywa wisielca. To „spotkanie” odmienia jego życie. Poznaje wdowę po zmarłym, która go fascynuje, pragnie jej pomóc i zaczyna węszyć wokół śmierci jej męża. 



W ten kryminalny wątek wplątane jest główne tło powieści, czyli życie codzienne ludzi w małym miasteczku. Jan Grzegorczyk świetnie porusza się w takiej tematyce, opisując relacje międzyludzkie. Poznajemy bardzo wiele osób, oczywiście proboszcza Melchiora Górskiego, ciekawe małżeństwo Mizerów czyli byłego prokuratora i jego żonę zafascynowaną Ojcem Pio. Pojawia się również Eleonora Szacowna, nauczycielka historii, dziś schorowana kobieta, która snuje dawne opowieści, czy wreszcie Zygmunt Romański, były alkoholik, który się nawrócił. Oprócz wspominanej wdowy Krystyny, poznajemy koleżankę z pracy Stanisława – Iwonę, nazywaną przez niego Myszką. Losy tych wszystkich osób przenikają się, wśród nich Stanisław poszukuje także rozwiązania zagadki śmierci Andrzeja Guzowskiego. 

Książka porusza wiele tematów od duchowości, religii, poprzez wykorzystywanie seksualne, koligacje w społeczności lokalnej oraz samotność i poszukiwanie miłości. 

Chaszcze to właśnie ludzkie historie, to jakie decyzje podejmujemy, jak odnosimy się do drugiego człowieka, czy staramy się żyć godnie, czy udajemy przed sobą i innymi, pokazując siebie takimi jakimi nie jesteśmy.  



Grzegorczyk umiejętnie potrafi wmieszać elementy religijne, odwołuje się na przykład do opowieści o Judaszu. Można dowiedzieć się wiele w tym motywie. 

Mnie osobiście podobała się książka, lubię takie ludzkie opowieści o codzienności, nie zawsze poukładanej, w której bohater poszukuje swojej drogi, miłości i ją znajduje. 

Teraz zdecydowanie czas na przeczytanie „Puszczyka”.




Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu: 





"Chaszcze", Jan Grzegorczyk, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2017 r., egzemplarz recenzencki;

wtorek, 13 czerwca 2017

Święto Wolnych Książek Bookcrossing



Idea bookcrossingu, jak czytamy na stronach Wikipedii, pojawiła się w 2001 r. w Stanach Zjednoczonych, w Polsce jest obecna od roku 2003. Polega ona na pozostawianiu, uwalnianiu książek w miejscach publicznych lub specjalnie do tego przygotowanych stanowiskach np. półkach czy gablotach. Głównym założeniem jest propagowanie czytelnictwa, aby jak najwięcej osób miało dostęp do książek. 



Od 2004 r. obchodzone jest Ogólnopolskie Święto Wolnych Książek, w tym roku przypadło na 13 czerwca. 


W moim mieście – Radomiu, w tę inicjatywę włączyła się Miejska Biblioteka Publiczna i zorganizowała w głównej siedzibie, wymianę książek, połączoną ze spotkaniami z radomskimi autorami i ludźmi kultury. 




Bardzo chętnie przybyłam do biblioteki, aby uwolnić parę książek oraz posłuchać, co na temat czytelnictwa, ma do powiedzenia radomska autorka Ewa Podsiadły – Natorska. 

Na miejscu okazało się, że do uwolnienia było bardzo dużo książek o przeróżnej tematyce, poprzez kryminały, horrory, harlequiny, kulinaria, literaturę dla dzieci i młodzieży po współczesną twórczość. Sama uległam pokusie i przygarnęłam, aż 11 tytułów! 



O 14.30 rozpoczęło się spotkanie z Ewą Podsiadły – Natorską, autorką: "Błękitnych dziewczyn" oraz „Nie omijaj szczęścia”, książek, których akcja toczy się w Radomiu. 

Pisarka opowiadała o książkach w swoim życiu. Od zawsze lubiła pisać, a czytać niekoniecznie. Wszystko zmieniło się, gdy na witrynie księgarni ujrzała okładkę „Białych jabłek” Jonathana Carrolla, która ją zafascynowała i zapoczątkowała miłość do czytania. „Harry Potter” to kolejna fascynacja, do której chętnie powraca. W ogóle Ewa przyznała, że czyta wolno, delektuje się czytaniem, a książka musi ją poruszyć. Nie lubi kryminałów, ale chętnie „sprawdza” bestsellery z tego gatunku, aby przekonać się na czym polega fenomen danej książki. Ostatnio ceni Szczepana Twardocha i Sylwię Chutnik. Chętnie korzysta z bibliotek, a  idea bookcrossingu jest jej bardzo bliska. Wraz z mężem, w swoim bloku założyła półkę bookcrossingową, która cieszy się powodzeniem wśród mieszkańców. 







Dzisiejsze wyjście do biblioteki uważam, za bardzo udane i za rok również skorzystam do czego i Was zachęcam :-) 


Oto moje dzisiejsze zdobycze :-)