Anna H. Niemczynow - Bluszcz

Anna H. Niemczynow - Bluszcz

Bardzo rzadko mi się zdarza, zaznaczać fragmenty w czytanej książce. Podczas lektury "Bluszczu" Anny Niemczynow te cytaty jakoś tak same się zaznaczały :-) Wcześniej nie znałam książek autorki, ale ją samą troszkę tak, dzięki Instagramowi. Dała się poznać jako bardzo pozytywna, uśmiechnięta wręcz od ucha do ucha osoba. Chwilę rozmawiałyśmy także podczas Warszawskich Targów Książki i postanowiłam koniecznie przeczytać jej dzieła. Czy moje pierwsze spotkanie z twórczością Anny Niemczynow było udane? 




"Istnieją dwa typy kobiet bluszczów. Pierwsze z nich, udające zagubione istoty, zarzucają na zaradnego i ustawionego finansowo mężczyznę sieć swojego uroku, po czym wiodą sielskie życie wśród materialnych wygód, cały czas grając rolę nieporadnych. Leżą, pachną i są - po prostu. Drugim typem kobiet bluszczów są kobiety o niskim poczucie własnej wartości, którymi łatwo jest sterować. Takich kobiet szukają mężczyźni oczekujący bezwzględnego posłuszeństwa od płci przeciwnej". 

Bohaterka książki - Julita Snarska to typ drugi kobiety bluszcz. Ma męża Gerarda i dwójkę prawie już dorosłych dzieci - Marcina i Kamilę. Ma także poukładane w głowie prawdy i przestrogi, dotyczące mężczyzn, które wkładała jej i wygłaszała przy każdej okazji babcia. Julita jako posłuszna wnuczka, starała się im sprostać i żyć według nich, więc gdy spotkała Gerarda i straciła z nim dziewictwo to przecież naturalnym było, że zostanie jego żoną. Łatwiej było słuchać babci, męża już o wiele trudniej. Właściwie to brakuje mi słów na opisanie tej postaci. Postaci w książce, ale na pewno w rzeczywistym świecie takich mężczyzn jest wielu, co napawa mnie strasznym smutkiem i wściekłością. 

Autorka podarowała swojej bohaterce nowe życie, ale nie usłane różami, bardziej kolcami z tych róż. Cała przemiana Julity toczy się dość powoli, wzloty, przeplatają się z upadkami. Mnie to przekonuje, ta autentyczność i taka prostota w dążeniu do własnych celów. 
Nie tylko Julita stara się żyć inaczej. Jej przyjaciółka Elka, która jest ogromnym wsparciem dla niej i dzieci, także ma swoje problemy i frustracje. Ja bym je określiła jako rzadko spotykane, ale absolutnie ich nie neguję, aczkolwiek ten wątek szczerze przyznaję, najmniej mi się podobał. 



"Bluszcz" to opowieść o kobietach i dla kobiet. Dająca siłę i motywację do tego, aby zmienić swoje życie i godnie patrzeć w lustro i oczy bliskich. Pokazuje proste mądrości, o których tak często w codziennym życiu zapominamy. Zostało w niej poruszonych wiele tematów od przemocy domowej, przez nałogi, po miłość w każdym wieku. Przyznaję, że nie pochłonęłam książki jednego dnia, czytałam ją powoli z przemyśleniami. Nie jest to lekka i sielska historia. Jest to wartościowa pozycja, którą należy polecać i czytać. 

Poprzednie książki autorki również przeczytam! 




Za przeczytanie książki dziękuję Wydawnictwu Videograf. 



"Bluszcz", Anna H. Niemczynow, Wydawnictwo Videograf, 2018 r., egzemplarz recenzencki;

Joanna Kruszewska - Nic się nie kończy

Joanna Kruszewska - Nic się nie kończy

Opowieści rodzinne to zdecydowanie moja bajka. Książki Joanny Kruszewskiej mam na swoich półkach, ale jeszcze ich nie czytałam. Do teraz. Z chęcią sięgnęłam po "Nic się nie kończy" nową pozycję wydaną przez Wydawnictwo Replika. 



"Sad był tym, co motywowało go codziennie do wstawania. Przekazany z ojca na syna, najpierw wydał się przekleństwem, bo młody Zbyszek wcale nie miał ochoty zajmować się drzewami i siedzieć na wsi, później z roku na rok ten kawałek ziemi przywiązał go do siebie coraz mocniej (...) Tu przywiózł młodą żonę, tu urodziła się czwórka jego dzieci. A wśród całej czwórki nie znalazł się nikt, kto by podzielał jego pasję".  

W takiej oto sytuacji znalazła się rodzina Bialickich. Została podjęta decyzja o sprzedaży domu rodzinnego wraz z sadem i przeprowadzka do blokowiska w mieście. Zbyszek nie wyobraża sobie takiego życia. Jego żona i dzieci - jak najbardziej. Będzie miał więcej czasu na zadbanie o zdrowie, które zaczyna szwankować i na pewno jakoś się wszystko ułoży. Jest jeszcze mama, seniorka rodziny. Jak ona to zniesie, przecież starych drzew się nie przesadza? 

Czworo dzieci Tomek, Bartek, Julia i Marta to już dorośli, którzy właściwie mają uporządkowane życie. Sprzedaż domu jest im na rękę z jeszcze jednego powodu - liczą na zastrzyk gotówki na swoje cele. No wszyscy poza Martą. Jednak los, a właściwie babcia ma trochę inne plany, które im się nie spodobają. Czy rodzina przetrwa burzę i zaświeci nad nią ponownie słońce?

"Takie rzeczy ogląda się w filmach. Na starość ludzie nie wariują, nie przeprowadzają się na drugi koniec świata, odżegnując się od rodziny i znajomego otoczenia. Siedzą w ciepłych kapciach na wysłużonej kanapie, w dłoni przebierają paciorki różańca i czekają na kolejny dzień, bezustannie zastanawiając się, czy nadejdzie." 

Dzisiejszy świat i jego pęd powoduje, że bardzo często myślimy o swoich potrzebach i pragnieniach zapominając o innych, nierzadko najbliższych. Jesteśmy nastawieni na siebie i swoją wygodę. "Nic się nie kończy" to książka obyczajowa, którą czyta się lekko i przyjemnie, ale która niesie bardzo mądre i ważne dziś przesłanie - że zawsze, w każdym wieku jest czas na spełnianie własnych marzeń. Ponadto osoby starsze, mają prawo do życia według własnych zamiarów. Chcą prawdziwie żyć, a nie żyć tak, aby czekać tylko na koniec.  


Autorka stworzyła prawdziwych bohaterów, których możemy rozpoznać wśród własnej rodziny, przyjaciół czy sąsiadów. Skupiła się na kobietach - najstarszej i najmłodszej w rodzinie. Pokazała w jaki sposób ich decyzje, wahania, pragnienia są postrzegane przez innych i jaki mają wpływ na pozostałych członków wielopokoleniowej rodziny. 
"Nic się nie kończy" to ciepła i idealna na letnie wieczory i poranki powieść, która nas otuli i skłoni do myślenia.



Za przeczytanie książki dziękuję Wydawnictwu Replika. 



"Nic się nie kończy", Joanna Kruszewska, Wydawnictwo Replika, 2018 r., egzemplarz recenzencki;

Elisabeth Noreback - Powiedz, że jesteś moja

Elisabeth Noreback - Powiedz, że jesteś moja

Jak każda matka boję się sytuacji, że moje dziecko nagle znika. Dzieje się z nim coś, czego nie mogę objąć rozumem i nie wiem co mam robić i jak dalej żyć. To koszmar, koszmarów.
Tak w bardzo dużym skrócie przedstawia się fabuła książki Elisabeth Noreback - "Powiedz, że jesteś moja". Jest to pozycja wydana przez Wydawnictwo Zyski i S-ka, licząca ponad pięćset stron. Czy zatem warto ją przeczytać? 



Stella to psychoterapeutka, żona Henrika i matka trzynastoletniego Mila. Wiedzie spokojne i dostatnie życie. Poznajemy ją w momencie gdy przeszłość ukryta na dnie serca i duszy, wydostaje się i obezwładnia od nowa. 
Isabelle Karlsson studiuje w Sztokholmie. Opuściła dom rodzinny, zostawiwszy matkę, która po śmierci ojca nie radzi sobie zbyt dobrze.  
Kerstin to matka Isabelle, która bardzo chce, żeby córka wróciła do domu i aby życie toczyło się jak dawniej.

Stopniowo poznajemy te trzy kobiety, które połączyła przeszłość. Z powodu smutku wywołanego śmiercią ojca, Isabelle trafia na terapię do Stelli. Ta widzi w niej, swoją córkę, która zaginęła ponad dwadzieścia lat temu. Bardzo mocno w to wierzy i pragnie za wszelką cenę rozwiązać tę zagadkę. Isabelle gubi się w relacjach z matką i przyjaciółmi, czuje, że coś w jej życiu nie jest takie jakie powinno. Stelli grunt pod nogami zaczyna się palić w wyniku rożnych nakładających się na siebie zdarzeń. 

Duży nacisk autorka położyła na uczucia związane z traumą utraty dziecka. Jak żyć dalej? Czy można kiedykolwiek o tym zapomnieć? Co zrobić gdy nikt nie wierzy w nasze przeczucia? Stella jest osamotniona w swoich przekonaniach, że jej córka żyje. Szuka na oślep, popełnia błędy i kieruje się instynktem, który być może ją zawodzi. Wiele pytań i wciąż brak odpowiedzi.  


Książka należy do gatunku thrillerów i w zasadzie rzeczywiście tak jest, tylko ja bym określiła, że tych takich mniej przejmujących. Akcja rozwija się powoli, czasami sprawiając, że czytelnik chciały już być dalej i trochę czuje się znudzony. Dopiero na końcu dzieje się więcej i intensywniej. Sama fabuła już została nie raz wykorzystana w literaturze, ale uważam, że ta książka zasługuje na przeczytanie. Może nie zmrozi nam krwi, ale poczujemy dreszczyk emocji.  





Za przeczytanie książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka. 



"Powiedz, że jesteś moja", Elisabeth Noreback,  tłumaczenie Maciej Muszalski, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2018 r., egzemplarz recenzencki;



Izabela M. Krasińska - W obłokach marzeń PATRONAT

Izabela M. Krasińska - W obłokach marzeń PATRONAT

"W obłokach marzeń" to trzecia część opowieści o Marcie i Piotrze. Dla mnie wyjątkowa, ponieważ to mój patronat medialny. Ale nie tylko z tego powodu. W tej części autorka rozwinęła skrzydła i poruszyła bardzo ważny problem - przemocy w zaciszu domowym. O tym trzeba zdecydowanie mówić i pisać. 



Po tym co wydarzyło się u Marty i Piotra małżeństwo powoli dochodzi do siebie. Stres i strach o życie powodują, że zapada decyzja o zwolnieniu tempa - szczególnie u Piotra. Dzięki rodzicom Marty, przeprowadzają się do nowego domu pod Radomiem. Wydawać by się mogło, że teraz życie będzie upływać w spokoju i harmonii. Czy na pewno? 

Majewscy poznają swoich sąsiadów Darię i Pawła. Mają oni dwie urocze córki bliźniaczki. Daria zajmuje się domem, a Paweł pracuje zawodowo. Podczas spotkania towarzyskiego Paweł stara się wywrzeć jak najlepsze wrażenie, co zwraca uwagę Piotra. Kolejne wydarzenia powodują, że Piotr nabiera jeszcze większego niepokoju i podejrzliwości w stosunku do sąsiada. Okazuje się, że całkiem słusznie.

W dzisiejszym zabieganym świecie zdarza się, że zapominamy o tych którzy mieszkają obok nas. Nie zauważamy sygnałów, które nam wysyłają, a nawet jeśli coś dostrzegamy to nie chcemy się wtrącać w życie innych. Przemoc domowa, zarówno fizyczna jak i psychiczna to straszny dramat. Jeszcze większy gdy dotyka bezbronnych dzieci. Autorka poruszyła bardzo ważny społeczny temat. "W obłokach marzeń" to książka niosąca ważne przesłanie. Jest najbardziej dopracowana i ukształtowana z całej trylogii. 





Wszystkie trzy części zdecydowanie warto przeczytać. W każdej z nich odnalazłam cząstkę mojego miasta. Miło spędziłam czas  z bohaterami, których jak to w życiu, spotykało wiele problemów. Podoba mi się taka przekorność autorki i kształtowanie własnego stylu pisarskiego.




W dniu 15 czerwca 2018 r. w Miejskiej Bibliotece Publicznej przy ul. Piłsudskiego 12 w Radomiu, będzie można spotkać się z autorką. Serdecznie zapraszam godz. 17.00 



Za przeczytanie książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona. 



"W obłokach marzeń", Izabela M. Krasińska, Wydawnictwo Czwarta Strona, 2018 r., egzemplarz recenzencki;

Izabela M. Krasińska - Za głosem serca

Izabela M. Krasińska - Za głosem serca

Druga część trylogii autorstwa Izabeli M. Krasińskiej zatytułowana "Za głosem serca" dostarcza czytelnikowi o wiele więcej wrażeń niż poprzednia. Autorka wprowadziła więcej wątków i problemów z którymi zmierzyli się jej bohaterowie. 


Marta i Piotr to szczęśliwi rodzice Weroniki i Filipa - adoptowanego rodzeństwa. Piotr pracuje, a Marta zajmuje się domem. Cieszy się z roli mamy, ale chciałaby wyjść do ludzi i wrócić do pracy. Piotr nie jest do tego pomysłu przekonany. Ponadto Martę martwi fakt, iż nie zostanie mamą, przez co wywołuje ciągłe kłótnie. Jakby tego było mało, w  życie małżonków wkracza femme fatale - Sylwia, koleżanka z pracy Piotra, która ma nadzieję na płomienny romans z przystojnym strażakiem.  

W tym tomie autorka bardziej rozbudowała wątki przyjaciół rodziny Majewskich - Magdy i Wojtka, których dotknęła straszna tragedia oraz siostry Piotra, u której też nie dzieje się najlepiej. Mam wrażenie, że Pani Izabela lubi stawiać swoich bohaterów przed trudnymi wyborami i podkłada im kłody pod nogi. No cóż, to tak jak w życiu. Marta tym razem daje się polubić bardziej, a Piotr to nadal rycerz bez skazy :-)

Autorka niezmiennie skupia się na emocjach i wewnętrznych przemyśleniach bohaterów. Prezentuje cały wachlarz uczuć od gniewu, wściekłości, zazdrości, po stratę, rozczarowanie, ale także wielką siłę miłości i przyjaźni. Zwraca uwagę na to, aby o bliskich których kochamy dbać każdego dnia, bo bardzo łatwo możemy ich stracić. 

Można dostrzec także rozwój warsztatu pisarki i zdecydowanie druga część jest lepsza niż pierwsza. Natomiast zakończenie jest ..... zaskakujące i powodujące szybsze bicie serca! Ja od razu sięgnęłam po kolejną część, a na jej recenzję już Was zapraszam. 



Za przeczytanie książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona. 



"Za głosem serca", Izabela M. Krasińska, Wydawnictwo Czwarta Strona, 2017 r., egzemplarz recenzencki;
Izabela M. Krasińska - Pod skrzydłami miłości

Izabela M. Krasińska - Pod skrzydłami miłości

Rzadko można przeczytać książkę osadzoną w Radomiu, ale mamy taką możliwość dzięki Izabeli M. Krasińskiej - bibliotekarce spod Radomia właśnie. W trzech tomach przedstawiła losy Marty i Piotra, "Pod skrzydłami miłości" to pierwszy z nich. 


Marta to młoda kobieta, która związała się z żonatym mężczyzną. Wie, że jest tą drugą i wierzy, że w przyszłości się to zmieni. Jednak pewnego dnia widzi swojego kochanka z rodziną i ten widok uświadamia jej, że tak się nie stanie. Przygnieciona tą sytuacją wsiada w samochód i powoduje dość poważny wypadek, z którego ratuje ją strażak Piotr. Jak się zapewne domyślacie tych dwoje połączy uczucie. 

Wydawać by się mogło, że książka ta to tani romans. Nie jest nim, chociaż to lekka opowieść o miłości. Autorka stworzyła postacie, które spotkały się mając duży bagaż doświadczeń. Przeszłość puka do ich drzwi i muszą sobie z nią poradzić, aby wejść w przyszłość z czystą kartą. Ze spotkań autorskich, w których miałam okazję uczestniczyć wiem, że Pani Izabela konsultowała się ze strażakami tworząc postać Piotra. Również kierowała się swoimi upodobaniami i jest on podobny do Garou - ulubionego piosenkarza autorki. O ile Piotr choć trochę wyidealizowany nie wzbudzał we mnie negatywnych odczuć, to Marta już tak. Wydawała mi się taka niezdecydowana i kapryśna.

Książkę czyta się szybko, aczkolwiek momentami jest dość przewidywalna. Porusza tematykę miłości, zdrady, nieporozumień rodzinnych, ale także bezpłodności i adopcji.  Autorka chciała pokazać przemianę bohaterki i wyboistą drogę do szczęścia. Czy się jej to udało, przekonajcie się sami :-)


 Za przeczytanie książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona. 



"Pod skrzydłami miłości", Izabela M. Krasińska, Wydawnictwo Czwarta Strona, 2016 r., egzemplarz recenzencki;

Grażyna Wosińska - Po dwóch stronach barykady. Miłość za żelazną kurtyną

Grażyna Wosińska - Po dwóch stronach barykady. Miłość za żelazną kurtyną

W moim guście są książki, w których akcja toczy się w teraźniejszości i w przeszłości. Jeśli oparta jest na prawdziwej historii, to kolejny argument przemawiający za tym, aby tę książkę przeczytać. Te warunki spełnia powieść Grażyny Wosińskiej "Po dwóch stronach barykady. Miłość za żelazną kurtyną". Okładka sugeruje tematykę, jest nostalgiczna i łagodna, ale dopiero po przeczytaniu całości zdamy sobie sprawę jak ta powieść jest prawdziwa i bolesna. 



Grażyna Wosińska to pisarka i dziennikarka pochodząca z Elbląga. W swojej kolejnej książce pochyliła się nad tak zwaną Sprawą Elbląską czyli tym co było związane z pożarem hali produkcyjnej zakładów mechanicznych w Elblągu. Aresztowano wtedy ponad 200 osób i sfabrykowano zarzuty głównie wobec emigrantów, którzy przybyli z Francji. Autorka  opisała i zbudowała wokół tej historii najbardziej prawdopodobny scenariusz wydarzeń. Włożyła w to bardzo dużo wysiłku, co czytelnik  z pewnością dostrzeże. Bardzo dużo jest odnośników i powoływań  na dokumenty potwierdzające tamte wydarzenia. 

Poznajemy Bronka Basistę, który potrzebuje pieniędzy. Szansą, aby je zdobyć jest odszkodowanie za krzywdy wyrządzone jego rodzicom w czasach komunistycznych. Chcąc otrzymać rekompensatę, zapoznaje się z historią swojej rodziny. Jego dziadek Michał Jedynak zostawił poprzednią rodzinę w Polsce,  związał się Marią Karapińską i wyemigrował z nią do Francji. Owocem ich miłości była Agata - matka Bronka. Sytuacja podczas II wojny światowej oraz po niej nie była łatwa, tym bardziej w obcym kraju. Michał wrócił samotnie do kraju ojczystego, a Agata z matką pozostały we Francji. Do czasu. Ich powrót i życie w komunistycznej Polsce okazały się niezwykle trudne i bolesne. 
Maria i Agata to kobiety, które uczestniczyły w prawdziwych wydarzeniach. Wokół ich osób, a także osoby generała Bolesława Nieczuja - Ostrowskiego autorka zbudowała fabułę książki. 

Dużym plusem jest ukazanie prawdziwej sytuacji Polaków żyjących w czasach komunizmu. Ten strach komu zaufać. Jak się zachować. Wspierać ustrój czy walczyć z nim? Dziś wydaje się nam oczywiste jaki wybór jest lepszy, ale ludzie żyjący wtedy tego nie wiedzieli. Robili co im serce lub interes podpowiada. 


Ta książka mi się podobała z pewnym "ale". Jak dla mnie - czytelnika nie związanego w żaden sposób ze Sprawą Elbląską, trudno było przebrnąć przez te szczegóły, skupić się i je prawidłowo połączyć. Zdaję sobie sprawę, że szczególnie dla elblążan zainteresowanych historią swojego regionu jest to bardzo ważne i nadaje sensu całości. Mnie bardziej interesowały losy Marii i Agaty. To czego doświadczały i jak radziły sobie z wieloma przeciwnościami losu. Zaznaczam, że bardzo doceniam to co stworzyła autorka, bo jest to książka naprawdę wartościowa. 
Szczególnie istotne jest to, że są ludzie - jak Pani Grażyna, dla których nadal ważna jest prawda i pamięć o przodkach.  

Książka trudna, pełna bólu, prawdy i historii. 




Za przeczytanie książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res. 



"Po dwóch stronach barykady. Miłość za żelazną kurtyną", Grażyna Wosińska, Wydawnictwo Novae Res, 2018 r., egzemplarz recenzencki;







Natasza Socha - Zula i magiczne obrazy

Natasza Socha - Zula i magiczne obrazy

Niedawno ukazała się nakładem Wydawnictwa Nasza Księgarnia trzecia część przygód Zuli autorstwa Nataszy Sochy "Zula i magiczne obrazy". Poprzednie recenzje przygód Zuli znajdziecie w tym miejscu.



Zula to dziewczynka, którą opiekują się dwie ciotki Hela i Mela, podczas gdy jej rodzice - lekarze niosą pomoc w Afryce. Dziewczynka mieszkając w Poziomkowie odkrywa, że jest czarownicą i odziedziczyła tę umiejętność właśnie po ciotkach i babci, która jest Wielką Czarownicą Lilianą. 

Tym razem Zula wraz z Kajtkiem i Maksem będą się starali rozwiązać zagadkę tajemniczego niebieskiego blasku bijącego z Poziomkowej Polany. Okaże się, że sprawcą jest Armadoniusz Saturnin Pierwszy - przebiegły karzeł. Podczas dociekania prawdy, Maks wpada w tarapaty i uwolnić go może tylko rozwiązanie trzech zagadek przygotowanych przez karła. Jeśli Zula i Kajtek nie podadzą poprawnych odpowiedzi, Maks na zawsze zostanie uwięziony w obrazie. 

Tak jak i poprzednie części i ta jest zilustrowana przez Panią Agnieszkę Antonowicz. Ilustracje świetnie dopełniają całości opowieści i rozbudzają dziecięcą ciekawość. Zula i jej przyjaciele uczą jak sobie radzić w trudnych sytuacjach oraz, że siła przyjaźni jest bardzo ważna i ma magiczną moc. 

W kolejnej części jak głosi zapowiedź, poznamy tajemnicę Arlety Makaron czyli nauczycielki ze szkoły w Poziomkowie. 

Przygody Zuli to dobry wybór także na prezent :-) 





Za przeczytanie książki dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia. 



"Zula i magiczne obrazy", Natasza Socha, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2018 r., egzemplarz recenzencki;

Joanna Sędzikowska - Psy z piekła rodem

Joanna Sędzikowska - Psy z piekła rodem

Nie ukrywam, że blogowanie dostarcza mi wiele radości. Ponadto  sięgam po książki, polecane przez innych blogerów, czytelników jak również proponowane przez wydawców, po które być może  sama bym nie sięgnęła. Tak było w przypadku książki Joanny Sędzikowskiej "Psy z piekła rodem. Zdobywca świata", wznowionej przez Wydawnictwo Literatura Piętro Wyżej. Jest to jedna z propozycji Wydawnictwa Literatura - dla tych, którzy wychowali się na ich książkach, a już z dzieciństwa wyrośli. 


Z psami nie mam dużego doświadczenia, miałam tylko suczkę sznaucerkę, która była z nami ponad 10 lat. O malamutach to w ogóle nie słyszałam, aż do momentu gdy o nich przeczytałam. Autorka w opisie zaznacza, że czytając uśmieję się i popłaczę bez ostrzeżenia. Pomyślałam sobie, no cóż to chyba trochę takie przechwałki. Teraz wiem, jak bardzo się myliłam! Ja po prostu pokładałam się ze śmiechu!

Pani Joanna marzyła o psie. Rodzina trochę mniej, ale dali się przekonać. To była po prostu miłość od pierwszego wejrzenia, pomimo tego, że właściciele nie chcieli sprzedać szczeniaka malamuta, który już pokazywał na co go stać i że to on jest przywódcą stada. Ale to było przeznaczenie. Spojrzenie w oczy i .... jesteśmy rodziną. Byli sobie przeznaczeni. Pan ze sklepu zoologicznego też ostrzegał i był zdziwiony wyborem rasy, ale co zrobić gdy w grę wchodzą uczucia? Pozostaje tylko kochać! 

Mieszkanie w bloku, trzyosobowa rodzina i pies, który jeszcze jest mały, ale bardzo szybko urośnie. Potrzebuje codziennie długich spacerów, najlepiej taplając się w błocie lub jeszcze lepiej w padlinie. Same przyjemności!

Autorka ma niezwykły dar opowiadania z humorem. Książkę czyta się jednym tchem, krztusząc się ze śmiechu. Ja zostałam kilka razy zmuszona czytać na głos, bo przecież to niemożliwe tak się śmiać! No właśnie czytelnik się śmieje, a Pani Joanna i jej mąż naprawdę mieli duże pole do popisu jak wybrnąć z niektórych tarapatów spowodowanych przez psy.  Kłaki w kawie gościa, to najmniejsze z nich.

Jak to w życiu, nie zawsze jest wesoło i tak rozdział W ciszy jest wstrząsającym  przykładem tego w jaki sposób człowiek wpływa na psa. W tym dobrym i niestety złym znaczeniu. Tu już płakałam, ale z bólu i wściekłości na ludzi nie umiejących dbać o zwierzęta i powodującym, że zamieniają się w dzikie bestie. 

Podziwiam szczerze za wytrwałość, bezwarunkową miłość do wymagających zwierząt, zaangażowanie i wychowanie. To w jaki sposób miłością można ukształtować psa. Jak wykorzystać jego potencjał i inteligencję. Jak zostać rodzicem zastępczym dla psów, które kiedyś odejdą do innych. Wielki szacunek bowiem, zarówno Raptor, Inka jak i Luna, to psy z charakterem!

Ta książka jest dla każdego. Zarówno dla tych którzy kochają psy i dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, że można je pokochać miłością bezwarunkową do końca życia :-) 



PS Jest także druga część "Psy z piekła rodem. Odwiedziny  w raju"!






Za przeczytanie książki dziękuję Wydawnictwu Literatura. 



"Psy z piekła rodem. Zdobywca świata", Joanna Sędzikowska, Wydawnictwo Literatura, Literatura Piętro Wyżej, 2018 r., egzemplarz recenzencki;


Warszawskie Targi Książki 2018

Warszawskie Targi Książki 2018

Warszawskie Targi Książki już za mną. W tym roku udało mi się być od piątku do niedzieli. Miałam bardzo ambitny plan otóż założyłam sobie, że tym razem wezmę książki z domu, a zakupię tylko te niezbędne. Mogę stwierdzić, że udało mi się zrealizować moje postanowienie połowicznie :-) Kupiłam rzeczywiście mniej niż zazwyczaj :-) 


Targi odbywają się na Stadionie Narodowym, na którym istnieje możliwość odpoczynku na trybunach i złapania oddechu przed kolejną gonitwą. Lubię ten klimat. Wydawcy mają dużo miejsca na stworzenie stosik. W tym roku rzeczywiście można było podziwiać niektóre z nich. Niezwykle pomysłowe stoisko zaproponowało Wydawnictwo Pascal z samochodem Volkswagen Transporter Camper. 

W tej targowej bieganinie spotkałam wiele osób, zarówno tych znajomych od dawna jak i tych znanych tylko  z mediów społecznościowych. Były to miłe rozmowy, pogawędki lub tylko szybka wymiana uścisków w biegu. 

W tym roku każdego dnia zabierałam ze sobą nowe osoby, które odwiedziły targi po raz pierwszy i jak wszystkie twierdzą, nie ostatni, co mnie bardzo cieszy. 

Dziękuję wszystkim za spotkanie i zapraszam na fotorelację :-) 

Piątek 




Sobota





Niedziela 












Za rok też chcę tam być!
Copyright © 2016 Żyję bo czytam , Blogger