Joanna Kruszewska - Nic się nie kończy

Opowieści rodzinne to zdecydowanie moja bajka. Książki Joanny Kruszewskiej mam na swoich półkach, ale jeszcze ich nie czytałam. Do teraz. Z chęcią sięgnęłam po "Nic się nie kończy" nową pozycję wydaną przez Wydawnictwo Replika. 



"Sad był tym, co motywowało go codziennie do wstawania. Przekazany z ojca na syna, najpierw wydał się przekleństwem, bo młody Zbyszek wcale nie miał ochoty zajmować się drzewami i siedzieć na wsi, później z roku na rok ten kawałek ziemi przywiązał go do siebie coraz mocniej (...) Tu przywiózł młodą żonę, tu urodziła się czwórka jego dzieci. A wśród całej czwórki nie znalazł się nikt, kto by podzielał jego pasję".  

W takiej oto sytuacji znalazła się rodzina Bialickich. Została podjęta decyzja o sprzedaży domu rodzinnego wraz z sadem i przeprowadzka do blokowiska w mieście. Zbyszek nie wyobraża sobie takiego życia. Jego żona i dzieci - jak najbardziej. Będzie miał więcej czasu na zadbanie o zdrowie, które zaczyna szwankować i na pewno jakoś się wszystko ułoży. Jest jeszcze mama, seniorka rodziny. Jak ona to zniesie, przecież starych drzew się nie przesadza? 

Czworo dzieci Tomek, Bartek, Julia i Marta to już dorośli, którzy właściwie mają uporządkowane życie. Sprzedaż domu jest im na rękę z jeszcze jednego powodu - liczą na zastrzyk gotówki na swoje cele. No wszyscy poza Martą. Jednak los, a właściwie babcia ma trochę inne plany, które im się nie spodobają. Czy rodzina przetrwa burzę i zaświeci nad nią ponownie słońce?

"Takie rzeczy ogląda się w filmach. Na starość ludzie nie wariują, nie przeprowadzają się na drugi koniec świata, odżegnując się od rodziny i znajomego otoczenia. Siedzą w ciepłych kapciach na wysłużonej kanapie, w dłoni przebierają paciorki różańca i czekają na kolejny dzień, bezustannie zastanawiając się, czy nadejdzie." 

Dzisiejszy świat i jego pęd powoduje, że bardzo często myślimy o swoich potrzebach i pragnieniach zapominając o innych, nierzadko najbliższych. Jesteśmy nastawieni na siebie i swoją wygodę. "Nic się nie kończy" to książka obyczajowa, którą czyta się lekko i przyjemnie, ale która niesie bardzo mądre i ważne dziś przesłanie - że zawsze, w każdym wieku jest czas na spełnianie własnych marzeń. Ponadto osoby starsze, mają prawo do życia według własnych zamiarów. Chcą prawdziwie żyć, a nie żyć tak, aby czekać tylko na koniec.  


Autorka stworzyła prawdziwych bohaterów, których możemy rozpoznać wśród własnej rodziny, przyjaciół czy sąsiadów. Skupiła się na kobietach - najstarszej i najmłodszej w rodzinie. Pokazała w jaki sposób ich decyzje, wahania, pragnienia są postrzegane przez innych i jaki mają wpływ na pozostałych członków wielopokoleniowej rodziny. 
"Nic się nie kończy" to ciepła i idealna na letnie wieczory i poranki powieść, która nas otuli i skłoni do myślenia.



Za przeczytanie książki dziękuję Wydawnictwu Replika. 



"Nic się nie kończy", Joanna Kruszewska, Wydawnictwo Replika, 2018 r., egzemplarz recenzencki;

1 komentarz:

  1. Rzeczywiście idealna na lato! Zresztą taka okładka aż zachęca do tego!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz :-)

Komentując zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych. Więcej o polityce prywatności w zakładce KONTAKT w górnym menu bloga.

Copyright © 2016 Żyję bo czytam , Blogger