Joanna Sędzikowska - Psy z piekła rodem

Nie ukrywam, że blogowanie dostarcza mi wiele radości. Ponadto  sięgam po książki, polecane przez innych blogerów, czytelników jak również proponowane przez wydawców, po które być może  sama bym nie sięgnęła. Tak było w przypadku książki Joanny Sędzikowskiej "Psy z piekła rodem. Zdobywca świata", wznowionej przez Wydawnictwo Literatura Piętro Wyżej. Jest to jedna z propozycji Wydawnictwa Literatura - dla tych, którzy wychowali się na ich książkach, a już z dzieciństwa wyrośli. 


Z psami nie mam dużego doświadczenia, miałam tylko suczkę sznaucerkę, która była z nami ponad 10 lat. O malamutach to w ogóle nie słyszałam, aż do momentu gdy o nich przeczytałam. Autorka w opisie zaznacza, że czytając uśmieję się i popłaczę bez ostrzeżenia. Pomyślałam sobie, no cóż to chyba trochę takie przechwałki. Teraz wiem, jak bardzo się myliłam! Ja po prostu pokładałam się ze śmiechu!

Pani Joanna marzyła o psie. Rodzina trochę mniej, ale dali się przekonać. To była po prostu miłość od pierwszego wejrzenia, pomimo tego, że właściciele nie chcieli sprzedać szczeniaka malamuta, który już pokazywał na co go stać i że to on jest przywódcą stada. Ale to było przeznaczenie. Spojrzenie w oczy i .... jesteśmy rodziną. Byli sobie przeznaczeni. Pan ze sklepu zoologicznego też ostrzegał i był zdziwiony wyborem rasy, ale co zrobić gdy w grę wchodzą uczucia? Pozostaje tylko kochać! 

Mieszkanie w bloku, trzyosobowa rodzina i pies, który jeszcze jest mały, ale bardzo szybko urośnie. Potrzebuje codziennie długich spacerów, najlepiej taplając się w błocie lub jeszcze lepiej w padlinie. Same przyjemności!

Autorka ma niezwykły dar opowiadania z humorem. Książkę czyta się jednym tchem, krztusząc się ze śmiechu. Ja zostałam kilka razy zmuszona czytać na głos, bo przecież to niemożliwe tak się śmiać! No właśnie czytelnik się śmieje, a Pani Joanna i jej mąż naprawdę mieli duże pole do popisu jak wybrnąć z niektórych tarapatów spowodowanych przez psy.  Kłaki w kawie gościa, to najmniejsze z nich.

Jak to w życiu, nie zawsze jest wesoło i tak rozdział W ciszy jest wstrząsającym  przykładem tego w jaki sposób człowiek wpływa na psa. W tym dobrym i niestety złym znaczeniu. Tu już płakałam, ale z bólu i wściekłości na ludzi nie umiejących dbać o zwierzęta i powodującym, że zamieniają się w dzikie bestie. 

Podziwiam szczerze za wytrwałość, bezwarunkową miłość do wymagających zwierząt, zaangażowanie i wychowanie. To w jaki sposób miłością można ukształtować psa. Jak wykorzystać jego potencjał i inteligencję. Jak zostać rodzicem zastępczym dla psów, które kiedyś odejdą do innych. Wielki szacunek bowiem, zarówno Raptor, Inka jak i Luna, to psy z charakterem!

Ta książka jest dla każdego. Zarówno dla tych którzy kochają psy i dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, że można je pokochać miłością bezwarunkową do końca życia :-) 



PS Jest także druga część "Psy z piekła rodem. Odwiedziny  w raju"!






Za przeczytanie książki dziękuję Wydawnictwu Literatura. 



"Psy z piekła rodem. Zdobywca świata", Joanna Sędzikowska, Wydawnictwo Literatura, Literatura Piętro Wyżej, 2018 r., egzemplarz recenzencki;


3 komentarze:

Dziękuję za odwiedziny i komentarz :-)

Komentując zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych. Więcej o polityce prywatności w zakładce KONTAKT w górnym menu bloga.

Copyright © 2016 Żyję bo czytam , Blogger